search
top

Manewry Mistrza Nelbeth

Z powodu kilku krytycznych opinii co do mojego poprzedniego artykułu o manewrach, postanowiłem go poprawić. Wziąłem pod uwagę porady oceniających oraz własne, nowe sugestie. Postanowiłem też ubarwić artykuł klimatycznymi opisami walk z użyciem poniższych manewrów. Można się ich wyuczyć wyłącznie u mistrza Nelbetha, o czym dokładniej napisane jest w artykule Mistrz Nelbeth. Tam też prawdopodobnie znajduje się większość odpowiedzi na pytania nasuwające się po przeczytaniu tego tekstu.

Tworząc poniższe manewry brałem pod uwagę nieznaczną modyfikację zasad. Oczywiście, można tę modyfikację obejść, inaczej będzie wtedy wyglądał TYLKO pierwszy manewr. W jego przypadku cios kieruje się na nogi, a moje modyfikacje dotyczą właśnie obrażeń na rękach i nogach. Polega to na tym, że obrażenia zadane na kończynach (po odliczeniu wyparowania) są w inny sposób dopisywane „na korpus”. Ja odejmuję od PŻ na korpusie (określających ogólny stan żywotności) połowę zmniejszonych o wszystko, co się da, obrażeń na kończynie. Nie biorę wtedy pod uwagę zbroi na korpusie, a wartość zaokrąglam w dół. Jeśli mój język jest dla kogoś zawiły, to już spieszę z tłumaczeniem. Przykład: Dermott zadał przeciwnikowi 18 obrażeń w rękę. Od tego odejmuje się zbroję przeciwnika, 3. Ostateczne obrażenia wynoszą 15. Ręka poważnie ucierpiała, ale co z ogólnym stanem jego żywotności…? 15 (a nie 18), dzieli się na 2, zaokrąglając zawsze w dół, zostaje 7. Tyle właśnie odpisuje się od ogólnego stanu żywotności (korpus), przy czym nie uwzględnia się wyparowania zbroi na korpusie.

Różnica w przypadku tego jednego manewru polega na tym, że stosując moją zasadę, manewr tak naprawdę zadaje połowiczne obrażenia, za to może pozbawić kogoś kończyny (co za tym idzie, zdolności do walki). Dlatego, jeśli komuś wydaje się zbyt mocny, lub niezrozumiały, powinien odnieść się do tej zasady.

Życzę miłej lektury i mam nadzieję, że ta wersja moich manewrów będzie lepiej oceniana. Tym razem poświęciłem więcej czasu i uwagi na dopracowanie artykułu, oczekuję więc, że zostanie to docenione. Oczywiście zamieszczam to nie tylko dla siebie, chciałbym, aby poniższy tekst był pomocny dla innych MG.

Było zimno i ciemno, oddech Dermotta unosił się w powietrzu białym obłokiem. Wszystko dookoła było statyczne, zdawało się, że ktoś zatrzymał czas. Nad miastem nieruchomo zawisła gęsta mgła, jakby w napięciu oczekując tego, co zaraz miało nastąpić. Wstrzymał oddech.

Z ciemnej ulicy wyłoniły się cztery sylwetki. Spodziewał się ich, od dawna go śledzili. Kiedy weszli w światło ulicznej latarni dostrzegł, że są zamaskowani, wyglądali groźnie. Podeszli jeszcze bliżej, w ciemności błysnęły wyciągane miecze. Dermott pozwolił się otoczyć. Pamiętał, czego nauczył go mistrz Nelbeth, teraz zamierzał to sprawdzić w praktyce. Krąg się zacieśniał, ale Dermott nie tracił pewności siebie, już zdążył w swoim krótkim życiu stoczyć bardzo trudne walki.

Ruszył pierwszy. Zamachnął się mieczem na najbliższego z nich, barczystego osiłka. Ten złożył miecz do parady, ale nie napotkał na nim klingi Dermotta. Wojownik zdążył w tym czasie wykonać niemal nie spostrzeżony ruch. Zwinnie wywinął się od ciosu najwyższego ze zbirów, a gdy ten wciąż zdezorientowany wznosił miecz w miejscu, gdzie powinna być głowa śmiałka,1. Dermott już kucał. Wykonał szybkie, zamaszyste cięcie, tak jak go uczył Nelbeth. Miecz z łatwością przebił ochraniacze jednego ze zbirów, tuz pod kolanami. Następny, wciąż zdezorientowany, z impetem dostał w udo, wypuścił miecz z ręki, z odsłoniętych przez maskę ust pociekła strużka krwi. Zbir nie zagłuszył jednak swoim krzykiem nocnej ciszy.

W takich momentach Dermott dziękował swojemu szczęściu. To ono pozwoliło mu znaleźć jego niezawodny miecz. Wykuty najprawdopodobniej przez krasnoludów, bogato zdobiony, oprawiony srebrem zwyczajnie spoczywał w opuszczonej górskiej twierdzy. Znalazł go przez przypadek, którego konsekwencje pozwalają mu żyć po dziś dzień. Kto wie jak potoczyłyby się pojedynki, które stoczył, gdyby nie ostra, wytrzymała i nadzwyczaj lekka stal.

Dermott wciąż wirował tuż przy ziemi. Trzeci z morderców, ten wysoki, przeskoczył ponad zabójczo szybkim ostrzem. Wojownik kontynuował manewr. Ostatni ze zbirów, barczysty, próbował uciekać. Odwrócił się na pięcie, ale nie zdążył już zrobić następnego kroku. Krasnoludzkie żelazo przecięło mu wiązadła w kolanach. Nawet nie poczuł, kiedy osuwa się na ziemię. W oczach barczystego zaczęła znikać ciemna ulica oświetlona mglistym światłem latarni. Tracił dużo krwi, bardzo dużo.

Krótko ocenił sytuację. Cięty pod kolanami też już leżał. Zostali tylko dwaj, ranny w udo, wciąż przygarbiony i plujący krwią oraz ten wysoki i zwinny. Dermott nie czekał. 2. Doskoczył do rannego, bardzo blisko. Ciął go od prawej, a następnie wciąż wbijając miecz w ciało zbira, obszedł go od lewej strony, jak najdalej od wysokiego. Przemieścił się tym sposobem aż za plecy przeciwnika, zostawiając na nim bardzo szerokie cięcie, którego nie mógł przeżyć. Dermott tym manewrem wypracował sobie dogodną pozycję do ataku na wysokiego. Uderzył od dołu, cios ten, mimo że niesamowicie szybki, został powstrzymany. Dermott błyskawicznie wywinął się z parady, 3. odwracając się do wysokiego plecami. To nie był błąd, zrobił to celowo. Wiedział, że w takim momencie jego atak zostanie niezauważony. Nie pomylił się. Wykonał pchnięcie tyłem, trafiając zbira między żebra.

Dermott rozejrzał się uważnie. Jestem już sam, pomyślał, wszyscy nie żyją. Toczyłem już trudniejsze walki, znacznie trudniejsze.

1. Zamaszyste cięcie w nogi

Koszt w PW: 4
Obrona fizyczna: 0*/+1
Poziom walki bronią: 3
Dodatkowe obrażenia: +2**

Atakujący kuca i wykonuje zamaszyste cięcie wokół siebie, automatycznie kierując cios na nogi. Może trafić **drugą i trzecią osobę, bez dodatkowych obrażeń, do czego nie jest wymagane trafienie tej poprzedniej. Jeśli atakujący ma walkę bronią na poziomie 4 lub 5, może trafić maksymalnie 4, a nie 3, osoby. Do trafienia ostatniej jest jednak wymagane dosięgnięcie przynajmniej jednej z poprzednich. *Obrona spada wtedy o 1.

2. Cięcie z obejściem

Koszt w PW: 5
Obrona fizyczna: 0/+2
Poziom walki bronią: 4
Dodatkowe obrażenia: z broni razy 2

Atakujący podchodzi blisko do przeciwnika. Tnie go automatycznie w korpus, a następnie wciąż trzymając na nim miecz obchodzi go aż za plecy. Powoduje to długie cięcie wzdłuż połowy obwodu ciała.

3. Pchnięcie tyłem

Koszt w PW: 2
Obrona fizyczna: -2/0
Poziom walki bronią: 3
Dodatkowe obrażenia: –

Manewr ten można wykonać stojąc tyłem do przeciwnika. Polega na wyprowadzeniu ciosu do tyłu, ze zwróconą bronią na odwrót (w wyciągniętej dłoni ostrze skierowane jest ku ziemi). Atakowany może wykonać unik o ST +2, przez element zaskoczenia. Nie ma znaczenia tutaj umiejętność drugi atak. Jeśli manewr się nie powiedzie, zaatakowany może od razu atakować. Łatwiej jest mu trafić, ponieważ wykonujący manewr wciąż jest odwrócony tyłem. Manewr ten można wykonać w każdej chwili, gdy tylko jest się odpowiednio ustawionym względem przeciwnika.

Tym razem było ich zbyt wielu. 4. Bez namysłu cisnął mieczem w najbliższego. Uczył się tego. Długo ćwiczył technikę, pamiętał, że to była najtrudniejsza dla niego nauka spośród wszystkich u mistrza Nelbetha. Teraz był jednak zadowolony, że wtedy nie zrezygnował, bo oto przed nim leży już pierwszy z napastników z mieczem w gardle.

Doskoczył, wyjął swój cudowny miecz z krwawiącego obficie trupa. Znów dał się otoczyć. Nie szkodzi, w końcu było ich tylko czterech. Nelbeth bardzo nie lubił jego pewności siebie, ale w walce Dermott rzeczywiście był niepokonany. Nim jego przeciwnicy zdołali przejąć inicjatywę, w ruch poszła krasnoludzka klinga. 5. Wojownik zawirował trzy razy, trafiając tym samym każdego przeciwnika przynajmniej raz. Jego ciosy były lekkie, to jasne. Manewr był jednak w tej sytuacji bardzo przydatny. Pozwolił mu sparować nawet kilka ciosów.

Odskoczył wykonując efektowny młynek. Jedno uderzenie poderżnęło gardło bandycie, inne oślepiło kolejnego, który teraz krzyczał nieludzko, trzeci z nich wyszedł ze starcia z rozciętą piersią. Tylko jeden trzymał się twardo na nogach. W jego przypadku skończyło się na draśnięciu ramienia. 6. Dermott zaatakował jak szalony. Wykonał błyskawiczne trzy ciosy. Był szczerze zdumiony, kiedy odskoczywszy uświadomił sobie, jak trudnego ma prze sobą przeciwnika. Bandyta zdołał sparować dwa pierwsze uderzenia, trzecie nie groźnie rozcięło mu klatkę piersiową.

Zwarli się ze sobą ponownie. 7. Bandyta ciął szeroko celując w głowę Dermotta. Wojownik z łatwością zrobił unik. Dał się jednak nabrać. Bandyta celowo nie trafił Dermotta, teraz już ciął go prosto w brzuch. Trafił. Wojownik nie zdążył zrobić uniku ani parady, był zaskoczony. Tego już za wiele, pomyślał, nie będzie upuszczał mi krwi jakiś bandyta!

Sparował ukośnie następny cios przeciwnika, tym samym odsłaniając sobie do niego drogę. Miecz bandyty ześlizgnął się po mieczu Dermotta, co umożliwiło mu łatwy cios. 8. Wojownik wbił miecz aż po rękojeść w żebra swojego rywala, następnie natrafiając na jego płuca i inne organy, o których nigdy nie miał zamiaru się uczyć. Miecz przeszedł na wylot, z krwawej kałuży u ich stóp czyniąc jeszcze większą krwawą kałużę. Dla pewności Dermott przekręcił miecz w ciele bandyty.

Dermott spojrzał na swój pocięty brzuch. Wiedział, że nie może zemdleć, Nelbeth uczył go tego. W przeciwnym razie się wykrwawi, tu, na tym pustym trakcie, gdzie nikt go jeszcze długo nie znajdzie. Z wysiłkiem wsiadł na konia i odjechał.

4. Rzut bronią ciężką

Koszt w PW: 4
Obrona fizyczna: -3*/-1
Poziom walki bronią: 4
Dodatkowe obrażenia: + wartość umiejętności rzucanie +1

Rzut bronią z bliskiej odległości (do 10 m.) wraz z doskoczeniem do przeciwnika (jeśli zostanie trafiony). Manewr przeznaczony jest dla wojowników posiadających w razie czego 2 broń, chcących szybko zakończyć walkę, lub efektownie ją rozegrać. Jest to bardzo ryzykowny manewr. Obrona fizyczna spada, ponieważ rzucający nie ma czym sparować ewentualnego ciosu. *Nie zmienia się, jeśli rzucający posiada drugą broń. Manewr odnosi się wyłącznie do broni nie przystosowanych do rzucania: mieczy i większości broni obuchowych oraz innych.

5. Obrotowy atak

Koszt w PW: 7
Obrona fizyczna: +1/-1
Poziom walki bronią: 4
Dodatkowe obrażenia: -1 (z każdą następną osobą kolejne -1)

Atakujący zaczyna wirować wykonując k3+1 obrotów. ST uniku -1. Zadaje się małe, jednak częste obrażenia. Obrona atakującego wzrasta, dzięki zasłonie, jaką tworzy bronią wirując. Przykład: wojownika otacza 4 ludzi. Wojownik wykonuje obrotowy atak wykonując 3 obroty (k3+1). Załóżmy, że wszystkich trafia. Pierwszy zaatakowany, otrzymuje obrażenia -1. Następny -2, kolejny -3, a ostatni -4. W następnym obrocie zasada ta obowiązuje nadal: pierwszy otrzymuje obrażenia -5, drugi -6, trzeci -7, a czwarty -8. Po trzecim obrocie ostatni z atakowanych otrzymuje obrażenia -12. Na każdy cios wykonuje się osobny test trafienia, jednak nawet, jeśli on się nie powiedzie, zasada zmniejszonych obrażeń dalej obowiązuje.

6. Szał

Koszt w PW: 6
Obrona fizyczna: -1/+1
Poziom walki bronią: 4
Dodatkowe obrażenia: -4

Seria 3 ciosów, gdzie ST uniku: +1. Wojownik naciera na wroga zadając serię szybkich ciosów, które wymagają zwinności na 4 poziomie. Serii tej nie można przerwać, a na każdy atak wykonuje się osobne testy.

7. Zamach ponad głową

Koszt w PW: 4
Obrona fizyczna: -1/-1 (przy samym zamachu ponad głową obrona przeciwnika: -2)
Poziom walki bronią: 4
Dodatkowe obrażenia: –

Zamach bronią ponad głową wroga w celu umożliwienia wyprowadzenia kolejnego ciosu. Manewr ten pozwala zaatakować drugi raz. Jeśli wojownik walczy 2 broniami, atak następujący po manewrze wykonując może drugą bronią, a wtedy uzyska kolejny atak jak w przypadku walczących jednym orężem. Przykład 1: Wojownik walczy jedną bronią. Wykonuje manewr (udaje cięcie w głowę, którego celowo nie trafia), po czym wyprowadza zwykły cios, łatwiejszy do trafienia. Przykład 2: Wojownik posługuje się 2 broniami. Jedną z nich wykonuje zamach ponad głową przeciwnika, następnie drugim orężem wykonuje normalny (chociaż ułatwiony) atak. Po tym ma jeszcze możliwość kolejnego ataku. Manewr służy ułatwieniu zadania ciosu i uzyskaniu dodatkowego ataku.

8. Pchnięcie z wykręceniem

Koszt w PW: 3
Obrona fizyczna: 0/0
Poziom walki bronią: 3
Dodatkowe obrażenia: +5

Zwykłe pchnięcie zakończone wykręceniem broni w ciele przeciwnika. Po wykonaniu tego manewru atakujący nie może skorzystać z żadnej własności pozwalającej na kolejny atak.

18 Komentarzy do “Manewry Mistrza Nelbeth”

  1. Gieferg pisze:

    No to się wypowiem :)
    po kolei:

    1. Zamaszyste cięcie w nogi

    jakkolwiek to trafianie 4 na raz przeciwników może jest już lekką przesadą (choć modyfikator obrony trochę to wyrównuje), to jednak nie mam większych zastrzeżeń do tego manewru.

    2. Cięcie z obejściem

    zrobiłeś tutaj podstawowy błąd. Już tłumaczę na czym on polega:
    -manewr kosztuje 5 PW czyli całkiem sporo
    -utrudnia trafienie aż o 2 – czyli potrzbujemy 2 sukesy więcej.
    -pamiętaj o tym że [u] za każdy dodatkowy ponad wymagane sukces obrażenia są zwiększane o +3 [/u]
    a więc jeżeli wojownik mający walką na 4 i zr na 3 potrzebuje do trafienia kogoś z obroną 5 zaledwie jednego sukcesu – to może mieć 2 dodatkowe sukcesy (czyli+6 obrażeń) – jeżeli jednak wyrzuci tylko jeden sukces [u] również trafi [/u]
    Natomiast wojownik który robi ten manewr będzie potrzebował aż 3 sukcesów – tym samym nie ma już szans na żadne sukcesy dodatkowe (i +6 do obrażeń). Co prawda jeżeli wyrzuci te 3 sukcesy to podwoją się obrażenia z broni, ale (przy zwykłym mieczu) daje to od 1 do 6 dodatkowych obrażeń (na standardowych zasadach, na twoich zasadach obrażeń jest już trochę lepiej). Tak więc wojownik wydaje aż 5 pw, utrudnia sobie trafenie, podczas gdy mógłby ich nie wydawać i wtedy trafiałby już przy 1 sukcesie, a za każdy doatkowy miałby +3 do obrażeń. W tej sytuacji nie ma sensu korzystać z tegoż manewru. Mam nadzieję że powyższy wywód jest zrozumiały :)

    3. Pchnięcie tyłem

    czy mod -2 do obrony liczy się tylko jeśli wykonujący manewr nie trafi? bo przytakim modyfikatorze jest w zasadzie z miejsca udupiony…powiedziałbym że dość ryzykowna sprawa.

    4. Rzut bronią ciężką

    tutaj podtrzymuję moje zdanie z poprzednich komentarzy. Rzucanie to odzielna umiejętnośc i manewr nie jest potrzebny.

    5. Obrotowy atak

    powiem krótko: jak dla mnie – przekombinowane

    6. Szał

    Nie mam zarzutów (co prawda nie lubię jak postać wykonuje ileśtam ataków w rundzie, ale to już kwestia gustu). Od strony technicznej jest ok

    7. Zamach ponad głową

    O ile jestem raczej przeciwnikiem manewrów dających dodatkowe ataki (poza zwykłym „drugi atak” z dodatku czas pogardy) to jestem już zupełnie przeciwko manewrom, ktore zarówno dają dodatkowy atak jak i ułatwiają trafienie. No ale jak wymyślił to Nelbeth to niech będzie 😉

    8. Pchnięcie z wykręceniem

    prawie ok
    ale co to znaczy:
    [i] Po wykonaniu tego manewru atakujący nie może skorzystać z żadnej własności pozwalającej na kolejny atak.
    [/i] tzn w kolejnej rundzie? bo normalnie i tak by nie mógł skorzystać ponieważ w jednj rundzie można zrobić [b]tylko[/b] jeden manewr niezależnie nawet od tego ile się ma broni.

    Ogólnie rzec biorąc jest trochę lepiej niż ostatnio (tylko to cięcie z obejściem…) w sumie w niewielu miejscach mamy jakieś większe błędy. Robisz postępy :)

  2. Ciesiel pisze:

    Pisz więcej i pracuj nad stylem bo miejscami piszesz troche chaotycznie. Te cyferki w opowiadaniu oznaczajace numer manewru sa raczej nie na miejscu, rozpraszaja czytajacego i na poczatku niewiadomo o co chodzi. Co do samych manewrów to niektóre sa zbyt mało realistyczne, wyglądaja na „ciosy” z gier komputerowych czy chińsko japońskich bajek itd. ale nie wszystkie. Podoba mi sie ciecie w nogi i zamach ponad głowa.
    Co do mechaniki to sie nie wypowiadam bo sie nie znam, ale widze ze moja wywody na ten temat i tak nie beda potrzebne bo wypowiedział się juz specjalista :]
    A, no jeszcze wypada powiedziec ze podoba mi się pomysł dodania artykułowi tła w postaci opowiadania. Na pewno za to duzy plus.

    Ciesiel

  3. Cavalorn pisze:

    OK, OK, już się sprzeczam, Gieferg :D. Zatem, pare uwag co do twoich (coraz mniej licznych, wow) zastrzeżeń:

    ad.2 Cięcie z obejściem to manewr raczej dla takich, których stać, którzy mają możliwość, na jego wykonanie. Dlatego ktoś ze zręcznością na poziomie 3 musi się trochę zastanowić zanim zaryzykuje. A jak zauważyłeś, przy moich zasadach, korzyści będą większe, więc manewr zaczyna się opłacać.

    ad.3 Tak, modyfikator -2 do obrony liczy się tylko wtedy, kiedy się nie trafi. Zwróć uwagę, że taki cios jest baaardzo trudny do uniknięcia, więc ten, kto wykonuje pchnięcie tyłem wcale nie jest udupiony.

    ad.5 Nie miałeś czego zarzucić więc napisałeś: przekombinowane? Świetnie. Jak dla mnie to bardzo prosty do zrozumienia menewr, liczenia też nie ma dużo. Może zamiast podchodzić do tego tak krytycznie wysiliłbyś się i postarał zrozumieć? Taka dobra rada.

    ad.8 „Po wykonaniu tego manewru atakujący nie może skorzystać z żadnej własności pozwalającej na kolejny atak”. To znaczy, że w jednaj rundzie nie można wykonać tego manewru, a potem jakiegokolwiek ataku, właściwie, nic nie można juz zrobić. Przynajmniej ja tak gram, że z umiejętnością drugi atak, pierwszy można wykorzystać na manewr, a jeśli ten się powiedzie, pozostaje jeszce drugi atak. Tutaj nie można już zrobić nic po pierwszym, czyli pchnięciu z wykręceniem.

    W sumie to bardziej zależy mi na ocenach całości artykułu, nie tylko zasad w nim zawartych. Co z opowiadankiem, co z opisami? Nikt nie zwrócił na nie uwagi?! Po co je pisałem?!

  4. Gieferg pisze:

    [i] A jak zauważyłeś, przy moich zasadach, korzyści będą większe, więc manewr zaczyna się opłacać.[/i]
    będą większe – ale nadal jest zupełnie nieopłacalny (zżera ok. 1/4 wszystkich punktów walki a korzyści z niego mizerne).

    [i]ad.5 Nie miałeś czego zarzucić więc napisałeś: przekombinowane? Świetnie. Jak dla mnie to bardzo prosty do zrozumienia menewr, liczenia też nie ma dużo. Może zamiast podchodzić do tego tak krytycznie wysiliłbyś się i postarał zrozumieć? Taka dobra rada.[/i]

    sam się prosisz 😛 ok
    [i]Atakujący zaczyna wirować wykonując k3+1 obrotów. ST uniku -1.[/i]
    po pierwsze – mamy poza normalnymi modyfikatorami obrony dodatkowy modyfikator
    podrugie – mamy dodatkowy rzut

    po trzecie czy dobrze rozumiem że kw rundzie robisz k3+1 obrotów z których każdy może trafić? i na każdy cios robimy dodatkowy rzut? – tzn 3 rzuty (na trafienie, na lokację, na obrażenia) dodatkowo biorąc pod uwagę zwiększający się przy każdym ciosie ujemny modyfikator obrażeń?? czyli ktoś to robi ten manewr może w rundzie być zmuszony do wykonania nawet 48 rzutów??? (4 przeciwników x 4(max ilośc obrotów) x 3 rzuty – atak/lokacja/obrażenia) i uważasz że to nie jest przekombinowane ?

    Chcesz zrobić z W:GW drugie kryształy czasu?

    [i]To znaczy, że w jednaj rundzie nie można wykonać tego manewru, a potem jakiegokolwiek ataku, właściwie, nic nie można juz zrobić. Przynajmniej ja tak gram, że z umiejętnością drugi atak, pierwszy można wykorzystać na manewr, a jeśli ten się powiedzie, pozostaje jeszce drugi atak. [/i] masz na myśli walor drugi atak? (bo manewr drugi atak jest manewrem inie można go łaczyć z żadnymi innymi manewrami) w przypadku waloru rzeczywiście można zobić manewr i jeszcze jeden atak.

    [i]Co z opowiadankiem, co z opisami? Nikt nie zwrócił na nie uwagi?! Po co je pisałem?![/i]
    zwróciłem uwagę i dlatego dałem 7 a nie 6 :)

  5. Gieferg pisze:

    i jeszcze o tym:
    [i]ad.3 Tak, modyfikator -2 do obrony liczy się tylko wtedy, kiedy się nie trafi. Zwróć uwagę, że taki cios jest baaardzo trudny do uniknięcia, więc ten, kto wykonuje pchnięcie tyłem wcale nie jest udupiony.[/i]
    trudny do uniknięcia mówisz? przecież nie daje żadnych modyfikatorów do obrony – co za tym idzie trafienie nim jest tak samo trudne jak zwykłym ciosem. Co praweda jeżeli już się trafi to przeciwnik ma problem. Ale o tym nie będę dyskutował bo na zaadacvh jakich ja uzywam w ogóle nie ma rzutów na unik więc manewr ten nie miał by zastosowania.

  6. Gieferg pisze:

    miało być: zasadach (zamiast „zaadacvh” nie mam pojęcia jak mi takie cuś wyskoczyło…)

  7. Cavalorn pisze:

    ad.5
    Hmm, rzeczywiście, tu trzeba było się zastanawiać trochę dłużej. Chyba brakuje mi cierpliwości i za szybko kończe te artykuły. Zbyt wiele rzeczy pozostaje w mojej głowie, zbyt mało z nich zostaje umieszczonych „na papierze”.

    Jeden dodatkowy rzut plus jeden dodatkowy modyfikator chyba mieszczą się w normie. Pozostaje kwestia tych 48 (według ciebie) rzutów:

    Kiedy opracowywałem ten manewr, przyjąłem kilka zasad, których widocznie tu nie wykryłeś, w sumie, nic dziwnego… Dla mnie kolejność była taka:

    1. Rzut na liczbę obrotów – k3+1
    2. Rzut na to, kogo się trafi, czyli kolejno następujące rzuty na trafienie, które obowiązują już w każdym obrocie. Tego można się domyśleć bardzo łatwo z tekstu, dziwie się, że nie zrozumiałeś… Zwróc uwagę, że przyjmuję tam w każdej kolejce tą samą liczbę trafień (to chyba coś wyjaśnia…).
    3. Lokacja – rzut na miejsce trafienia, osobny dla każdego trafionego, jednak jak powyżej, obowiązujący przy następnych obrotach.
    4. Rzut na obrażenia, tu też osobno dla ludzi, jednak tak samo z każdym kolejnym uderzeniem (poza prostym modyfikatorem -1)

    „Na każdy cios wykonuje się osobny test trafienia” Tu chodzi o to, że na każdą osobę, to jest, w przypadku trafienia trzech osób, „na każdy cios” oznacza na 3 ciosy.

    „masz na myśli walor drugi atak?”
    Tak, tak, walor.

    A skoro tak mi podwyższyłeś o astronomiczną liczbę (:D) ocenę mojego artykułu za opisy, może i je skomentujesz? To szczerze mówiąc bardziej mnie ciekawi, wolę wiedzieć jak pisze, a nie jak się komuś podobają moje zasady. Skomentuj też ten bliźniaczy artykuł. A zresztą, jak ktoś ma takie zastrzeżenia do manewrów, zawsze może je sobie zmodyfikować. Przecież nie trzeba robić „kopiuj, wklej, drukuj”. Zależało mi na tym, żeby akurat ten artykuł był mniej zbiorem zasad, bardziej czymś w stylu opowiadania. Manewry sa tylko w nim wykorzystane, wychwycone, a następnie opisane.

    Uff, to chyba tyle. Czekam na kolejną falę krytyki:D Mam nadzieję, że na tą półmartwą stronę zagląda czasem ktoś więcej niż Gieferg i Ciesiel…(aluzja, jak ktoś nie zauważył).

  8. Gieferg pisze:

    [i]2. Rzut na to, kogo się trafi, czyli kolejno następujące rzuty na trafienie, które obowiązują już w każdym obrocie. Tego można się domyśleć bardzo łatwo z tekstu, dziwie się, że nie zrozumiałeś… Zwróc uwagę, że przyjmuję tam w każdej kolejce tą samą liczbę trafień (to chyba coś wyjaśnia…).[/i]

    to z kolei jest zupełnie nielogiczne, dlaczego każdy obrót ma trafiać zawsze tych samych przeciwników??
    poza tym – manewr obrotowy atak był opisany w dodatku czas pogardy – też był nieprzemyślany 😛 ale w jednej rzeczy zdecydwanie lepszy – obrotowy atak powinien być [b] tylko jednym obrotem[/b] ktory może trafić każdego w zasięgu broni. Więc twoja wersja to przegięcie i to spore.

    Rzuty na lokację też obowiązują w kazdym obrocie? nonsens, niby czemu gośc ma dostać np 3 razy w głowę? i czemu nie może sparować 2 czy 3 ciosu?
    A skoro tylko raz można robić unik to czy jeśli udał się przy jednym ciosie to działa na wszystkie 3 ? jeżeli nie to jest to jeszcze bardziej przegięty manewr niż myślałem. jeżeli tak – jest jeszcze bardziej bezsensowny niż myślałem.
    [i]4. Rzut na obrażenia, tu też osobno dla ludzi, jednak tak samo z każdym kolejnym uderzeniem (poza prostym modyfikatorem -1)[/i] czyli bezsens bezsensem bezsens pogania ( i do tego przegiętym bezsensem :P)

    [i] skoro tak mi podwyższyłeś o astronomiczną liczbę (:D) ocenę mojego artykułu za opisy, może i je skomentujesz? To szczerze mówiąc bardziej mnie ciekawi, wolę wiedzieć jak pisze, a nie jak się komuś podobają moje zasady. [/i]

    piszesz nieźle :) podobają mi się nawet te wstawki (może czasami za bardzo koloryzowane ale są ok) natomiast mnie własnie bardziej interesują zasady, które już mi się tak nie podobają.Jedna uwaga – masz pomysły na manewry ale masz spore problemy z ich odpowiednim wyważeniem, poćwiczysz to może będzie lepiej.

    I jeszcze coś – jezeli chcesz dalej prowadzić tą dyskusję to chętnie pogadam ale nie tutaj tylko na forum – załozyłem temat o projektowaniu manewrów w którym możemy się kłócić dalej 😛 jeżeli masz ochotę. Po prostu wolę pisac na forum niż tutaj. A tu już napisałem wystarczająco dużo.

  9. Cavalorn pisze:

    Gość ma dostać trzy razy w głowę bo każdy obrót jest identyczny, to chyba nie jest bez sensu. Każdy obrót trafia tych samych przeciwników, bo to jest bardzo szybki, wbrew pozorom krótki manewr, dlatego przeciwnicy raczej nie zdążą sparować ciosów, jest możliwośc uniku, nie zapominaj. Co do uników: jest to bardziej przegięty manewr:D 4. tu nie wiem co jest bez sensu. Każdy obrót jest identyczny, wyobraź sobie jak ten manewr wygląda, atakujący wiruje bardzo szybko, każdy obrót jest taki sam! Dobra, a teraz lece na forum 😀

  10. Ciesiel pisze:

    Właśnie, właśnie coś stronka obumiera chyba… :/ moj nowy artykuł tez tylko 1 komenta dostał… no ale poczekam, moze wy przeczytacie :) A teraz lece przeczytac artykuł Gieferga – ten co go nikt nie przeczytał 😛

  11. Gieferg pisze:

    dobra, napisałem na ten temat na forum, jak chcesz kontynuować to zajrzyj tam.

  12. Lucjan pisze:

    Ja osobiście przy 15 obrażeniach na kończynę oświadczam: leci na k6 metrów. Moim zdaniem po takich obrażeniach powinno wykonywać się test zimnej krwi, przykładowo wojownik może złapać się za kikut i wyć aż do usranej śmierci. Za każdą kolejną turę powinien otrzymywać obrażenia za utratę krwi. Co do manewrów, to: po wykonaniu z trzech piruetów pod rząd można stracić równowagę, a Cięcia z obejściem nie zrozumiałem- jak wbije się miecz to przy próbie przejścia przeciwnik okręci się z nim, nie? Ale to już mój problem.

  13. Cavalorn pisze:

    Nie o takie wbicie miecza chodzi, Lucjanie. Miecz skład się tu jak do cięcia, w poprzek, Przeciwnik stoi w miejscu, a atakujący go obchodzi wciąż trzymając miecz w jego ciele. A tracić równowagę sobie można. Potraktuj ten artykuł jako opowiadanie z pomysłami, szkicem, manewrów.

  14. Cerbin pisze:

    Powiem Ci tak: Zamach ponad głową z kolei jest manewrem zgoła zbędnym => patrz Finta. To praktycznie to samo, tylo innymi słowami i o zawyżonych wymaganiach. Cięcie z obejściem jest małoprawdopodobne, bo cięty wróg pewnie zgodnie z odruchem bezwarunkowym się po prostu cofnie. Poza tym obchodząc, już nie mamy impetu broni – ciężej rozcinac, chyba, że trzymamy gościa mocno i rozpruwamy wbitym sztyletem wzdłuż żeber, lub w górę otrzewnej. Obrotowy atak jest też nierealny, gdyż ciężko wykonac więcej niż jeden obrót na tyle szybki, by zadac rany. Różnica 1 punktu obrażeń między każdym następnym wrogiem też jest, moim skromnym zdaniem, za mało ekspresyjna. Szał jest skonstruowany nielogicznie, gdyż z jednej strony zawyżasz obronę przeciwnika, a z drugiej utrudniasz mu unik. Pomysł jest dobry, ale jak na trzy ataki jedną bronią to +1 dla wroga to za mało – Manerw Drugi Atak daje +2. Z tą redukcją obrony własnej się zgodzę. A modyfikator uniku natomiast bym pominął (przekombinowane wyjście, lepiej obniżac wrogowi obronę po prostu… Zamaszyste cięcie w nogi jest w porządku, ale zauważ, że przy kucnięciu ciężej się obrócic, więc zasugerowałbym Ci wogóle rozwiązanie kątowe, czyli na każdy poziom walki bronią kąt chlaśnięcia wynosiłby 40 stopni. Na trzecim masz 120, na czwartym 160 itd. Pchnięcie tyłem – za niski koszt i po co utrudniac test uniku, skoro można zmniejszyc przeciwkikowi o 2 obronę. Będzie praktyczniej, bo łatwiej trafi, a unik i tak utrudniony. W Twojej propozycji atak nie jest ułatwiony – tylko w wypadku udanego rzutu na trafienie, przeciwnikowi ciężej będzie się wybronic unikiem, z nieciekawej sytuacji, Rzut bronią – nielepiej wykonac test rzucania odpowiednio utrudniony, np. -3? (to wbrew pozorom niedużo, bo testy rzucania i strzelania i tak są łatwiejsze, gdyż muszą przebic tylko modyfikator ze Zw) Pchnięcie z wykręceniem jest ciekawym manewrem- tu miałeś dobry pomysł. Ostatnia uwaga: (masz pecha, bo trafiłeś na studenta medycyny 😉 od kiedy trafienie w udo warunkuje krwotok z ust? Nie chcę by wredny, ale jucha z ust bucha, gdy trafimy w fragment układu pokarmowego (żołądek i wyżej), lub oddechowego.
    Częśc fabularna zrobiona dośc dobrze. No, może trochę za łatwo ich zmiatał :) ale czytało się raczej przyjemnie.
    Nie wiem, czy dac ocenę. Zostawię sobie tą sposobnośc, w razie wysłania poprawki. Pozdro

  15. Cavalorn pisze:

    Ehh, dobra, ostatecznie mnie przekonałeś. Nie biorę się już nigdy więcej za zasady, wyraźnie widać, że w tej dziedzinie kuleję:/ No a z tym krwotokiem to szczegół, co tam, im więcej krwi tym lepiej:D Od tąd będe się brał za przygody na przykład, tylko jak znajdę czas…

  16. Cerbin pisze:

    Broń boże nie zniechęcaj się! Realizuj się twórczo, również w zasadach, jeśli tego potrzebujesz. Warto jednak dokładnie przemyślec pomysł ze strony a) realistycznej (brac pod uwagę, że niektóre rzeczy są mało prawdopodobne – pocwicz z kolegą manewr jakby co :))) tylko nie wczuwaj się za mocno… ) b) grywalności, czyli mało rzutów, które spowalniają akcję. Idź, niech Cię bogowie prowadzą :)

  17. hubi234 pisze:

    Tak – najwazniejsze to sie nie zniechecac [popatrz na mnie na przyklad ;PP] i dalej robic to, co sie lubi. Zawsze mozesz podeslac komus text do oceny, zanim zdecydujesz sie go zamiescic – wziac pod uwage jego uwagi i wprowadzic poprawki. No to powodzenia 😉

  18. no1mesjasz pisze:

    ciekawe że wykręcanie broni w przeciwniku nie powoduje otrzymania żadnych ujemnych modyfikatorów do obrony atakującego ale dobry arykuł 7

Zostaw Komenatrz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


top