search
top

Festyn w Creyden

Jest to mój pierwszy scenariusz, więc proszę o względną wyrozumiałość. Został napisany trochę pod moją drużynę, która to już od trzech sesji nie brała udziału w żadnej walce, dlatego jest tak dużo „turlania”. A jak ktoś nie lubi testów, to może je po prostu pominąć.
Akcja przygody dzieje się w Creyden, ale równie dobrze można ją umieścić w stolicy jakiegokolwiek innego księstwa.

1. Początek
      Akcja rozpoczyna się w nieokreślonej karczmie. Drużyna właśnie spożywa swoje śniadanie, gdy spostrzega siedzące przy stole obok trzy barczyste krasnoludy, dwóch wyraźnie starszych, z długimi brodami i jednego dużo młodszego. Mają na sobie kolczugi, a u pasa topory. Z ich rozmowy można wywnioskować, że brali udział w turnieju w Vengerbergu i teraz zmierzają do Creyden. Ma się tam odbyć festyn z okazji rocznicy założenia miasta. Będzie tam turniej bitewny, turniej strzelecki, a potem wielka biesiada. Jeśli postaci graczy postanowią zagadać do krasnoludów, to się dowiedzą, że starsi nazywają się Darin i Garr, a młodszy Azari. Podczas turnieju w Vengerbergu Darin w walce o wejście do pierwszej czwórki przegrał z jakimś niezwykle silnym człowiekiem, który później zajął pierwsze miejsce. Garr nie wszedł do ósemki, a Azari nie brał w ogóle udziału. Teraz mają nadzieję, że pójdzie im lepiej. Jeśli zaproponuje się im wspólną podróż do Creyden, chętnie przystaną na propozycję. Podróż minie bez żadnych przeszkód.

2. Creyden
      Bohaterowie przybywają do miasta po południu, w przeddzień festynu. Wyraźnie widać, że gród przygotowuje się do święta. Ulice są wysprzątane, przez bramy wjeżdżają liczne wozy kupców. Panuje ogólna atmosfera poruszenia, wszyscy czekają na jutrzejszy dzień. Gdy drużyna będzie szukać miejsca na nocleg, znajdzie wolne pokoje dopiero w trzeciej z kolei karczmie. Nazajutrz, gdy uda się na rynek, zobaczy sporą grupę zbrojnych zbierającą się wokół jednego miejsca. Tam odbywają się zapisy do turnieju bitewnego. Obok znajduje się grupa ludzi (także kilku elfów) – ci zapisują się do turnieju strzeleckiego.

      Zapewne wojownicy/wiedźmini/łucznicy zechcą wziąć udział w jednym z nich. Wpisowe to 20 denarów. Odbywają się one równolegle, więc nie można brać udziału w obu. Na tablicach wywieszone są zasady:
Turniej bitewny odbywa się do pierwszej krwi. Jedna przegrana oznacza odpadnięcie z rozgrywki. Wyjątkiem jest półfinał, po którym to pokonani walczą między sobą o trzecie miejsce. Natomiast turniej łuczniczy polega na strzelaniu do celu, który po każdej rundzie jest na przemian zmniejszany i odsuwany od strzelających.
Dookoła stoją stragany, na których można kupić prawie wszystko. Wkrótce na rynku robi się naprawdę tłoczno, ciężko przecisnąć się z jednego końca na drugi. Najwięcej ludzi jest skupionych dookoła areny, na której odbywają się walki.

3. Turniej bitewny
Walczących jest 58, czyli rund będzie sześć. Pośród nich znajdują się także krasnoludy. Ci bardziej znani przechodzą automatycznie do drugiej rundy. Bohaterowie mogą się zmierzyć sie z którymś z trzech krasnoludów spotkanych w karczmie. Moim zdaniem najlepszym sposobem jest generowanie statystyk przeciwników na bieżąco, ponieważ nie da się przewidzieć, kto zajdzie jak daleko. Przy odrobinie wprawy i dobrze przygotowanej tabeli, można wszystkie parametry wylosować w ciągu 10 sekund. Imiona i nazwiska przeciwników proponuję wziąć z podręcznika, ze strony 208.

Rundy 1-2:
Ko, Si, Zr, Zw, Zm: K3,
Walka bronią: K3,
Uniki: K3-2.

Runda 3:
Ko, Si, Zr, Zw, Zm: K3+1,
Walka bronią: K3+1,
Uniki: K3.

Rundy 4-6:
Ko, Si, Zr, Zw, Zm: K2+2,
Walka bronią: k6, gdzie 1-3:3, 4-5:4, 6:5,
Uniki: K3+1.

Nagrodą za pierwsze miejsce jest 500 denarów oraz świetnie wykonany, krasnoludzki miecz, który zadaje K6+1 obrażeń. Za drugie, trzecie, czwarte i piąte do ósmego miejsca nagrodami są kolejno: 350 denarów, 200 denarów, 100 denarów i 50 denarów.

4. Turniej Strzelecki
Udział biorą 22 osoby. W pierwszej serii ST wynosi 2, a po każdej wzrasta o 1. Pierwszą rundę przejdą wszyscy, w następnej odpadnie trzech ludzi. Po trzeciej zostanie dwanaście osób. W czwartej celu chybi kolejne 5 osób. Po piątej serii zostanie trzech elfów, jeden człowiek i ewentualnie postaci graczy. Szósta seria jest ostatnia. Celu chybi strzała jednego z elfów, pozostali trafią (oczywiście bohaterowie graczy testują swoje umiejętności).

Seria 1-ST=2
Seria 2-ST=3
Seria 3-ST=4
Seria 4-ST=5
Seria 5-ST=6
Seria 6-ST=7

Dla tych, którzy trafili w szóstej serii nagrodą jest 1000 denarów oraz 24 elfickie strzały, rozdzielone po równo pomiędzy wszystkich. Przy trafieniu zadają one dwa obrażenia więcej. Dla tych którzy trafili w piątej rundzie (ale nie dalej), jest 200 denarów do podziału.

5. Biesiada
      Wkrótce po zakończaniu turniejów i wręczeniu nagród (około trzy godziny przed zachodem słońca), kupcy usuną swoje stragany, a wynajęci robotnicy rozbiorą arenę i wyniosą tarcze strzeleckie, a zamiast tego, przyniosą stoły oraz ławy. Zostanie także rozstawione drewniane podniesienie z baldachimem, na którym będą zasiadać książę Archentar oraz jego małżonka – Elmira. Rozpoczyna się wielka uczta. Na stoły zostają rozniesione przeróżne dania oraz napoje alkoholowe. Gdzieniegdzie widać bardów, którzy starają się rozbawić biesiadników. Jeżeli w drużynie znajduje się jakiś śpiewak lub poeta, może także spróbować swoich sił. Jeśli uda mu się wykonać test swojej umiejętności o ST=5, nie dość, że zbierze od ludzi 5k6 denarów + 2k6 za każdy dodatkowy sukces, to jeszcze zostanie zauważony przez jednego z przyjaciół księcia i poproszony o wykonanie przed nim kolejnej pieśni. Tym razem ST wynosi 6. Jeśli się powiedzie, to zostanie zaproszony do towarzyszenia księciu podczas uczty. (Lepiej żeby miał jakieś pojęcie o etykiecie, hehe. W przeciwnym wypadku, cóż, do więzienia wtrącony nie zostanie, ale drugiej szansy nie dostanie.)

      Po jakiejś godzinie książę Archentar powstaje i przemawia do ludu. Opowiada głównie o historii miasta. Jeśli drużyna znajduje się w tej chwili na festynie, wykonaj dla każdego gracza w tajemnicy test spostrzegawczości o ST=5. Jeśli któremuś się on powiedzie, zauważy ruch w jednym z okien pobliskiego budynku. Ktoś celuje z kuszy w księcia. Kilka sekund później książę urywa w pół słowa i próbuje odchylić się lekko w bok. Bełt wystrzelony z okna na pierwszym piętrze budynku niedaleko miejsca przesiadywania drużyny trafia księcia w ramię. Pada on na ziemię. Dookoła niego ustawiają się członkowie gwardii. Jak się później okazuje, bełt był zatruty, ale jedynie zahaczył o kolczugę. Natychmiast tworzy się wielkie zamieszanie – ludzie próbują podejść do władcy i zobaczyć co się z nim stało, jednak strażnicy ich powstrzymują (u mnie z zamieszania skorzystał drużynowy bard i napełnił wszystkie bukłaki gorzałką ze stołów). Rannym zajmuje się książęcy medyk. Po chwili z okna wylatuje kolejny bełt, jednak odbija się on bezsilnie od pancerza jednego ze strażników. Nikt nawet nie próbuje złapać zamachowca. Mam nadzieję, że pomyślą o tym gracze i podejdą do drzwi budynku, z którego padły strzały (bełty). Zauważają tam konia, który jest przywiązany do uchwytu przy oknie. Po chwili przez drzwi wybiega wysoki mężczyzna w czarnym płaszczu i w kolczudze, z mieczem w ręku. Będzie wyraźnie zaskoczony obecnością bohaterów, jednak bez wahania stanie do walki. Gdy już zostanie pokonany/pochwycony, nie będzie chciał nic mówić. Przyciśnięty, wydusi z siebie, że wykonuje rozkaz z ręki szlachcica z Creyden, niejakiego Krzysztofa Tenarda. Jeżeli któryś z bohaterów zna się na torturach, to po wykonaniu testu spornego torturowania o ST=4 i zimnej krwi zabójcy o ST=4, można się dowiedzieć, że ten ukrył sakiewkę z zaliczką u znajomego karczmarza, w tawernie „Złoty baran” w Creyden. Na dokładne wypytywanie nie ma czasu, gdyż zjawia się straż miejska i zabiera ze sobą zamachowca – najprawdopodobniej już jutro zostanie ścięty na rynku. Na pytanie o nagrodę za pochwycenie go, strażnicy odpowiedzą, żeby za godzinę zgłosić się do pałacu. Otrzymają od kapitana straży 200 denarów. Jeśli zabójca zostanie przypadkowo zabity w walce (na przykład bardzo celnym ciosem mieczem dwuręcznym w głowę), to drużyna przeszukując jego zwłoki znajdzie list. Są w nim podane szczegóły dotyczące zamachu – kiedy zabójca miał wystrzelić, z którego miejsca, wysokość zapłaty (1000 denarów zaliczki i 4000 po sprawie). Podpisany jest on przez Krzysztofa Tenarda. Dlaczego zabójca miał ten list przy sobie? Dlatego, że nie był on zbyt miłym typem i uważał, że jeśli sam zostanie pojmany/zabity, to przynajmniej pociągnie za sobą zleceniodawców, którzy wpakowali go w taką sytuację. Jeżeli ktoś wpadnie na pomysł przeszukania pokoju z którego strzelał zabójca, znajdzie tam typową kuszę oraz 5 bełtów. Nie ma tam nic więcej, nawet łóżka.

A jeśli drużyna zamiast pójść na festyn udała się świętować do jakiejś karczmy lub nie zdąży dowiedzieć się wszystkiego od zabójcy? Plotki rozchodzą się szybko, jednak często nie są prawdziwe. Bohaterowie mogą się dowiedzieć, że zamachowców było kilku, na księcia spadł grad strzał, bełty zostawiały za sobą smugę ognia itp. Po jakimś czasie zjawi się u nich jeden z zaufanych ludzi księcia – przedstawi im się jako Ziga – i poda im wszystkie szczegóły. Zaproponuje współpracę – mają udać się do domu Krzysztofa Tenarda i spróbować dowiedzieć się, dlaczego doszło do zamachu. Za wykonanie zadanie otrzymają 500 denarów. Mają się potem zgłosić do księcia.

Statystyki zabójcy:
Ko: 2, Si:3, Zr:3, Zw:3, Zm:4, Wo:3,
Walka bronią: 4,
Strzelanie: 5,
Zimna krew: 2,
Uniki: 2.

6. Napad
      Zaczyna się robić ciemno. Tak czy inaczej, bohaterowie skierują swoje kroki do posiadłości Krzysztofa Tenarda. Jest to duży, dwupiętrowy budynek. Dookoła znajduje się wysokie, metalowe ogrodzenie, wewnątrz którego biegają dwa wielkie psy. Jeśli bohaterowie zbliżą się, zaczną one szczekać, robiąc mnóstwo hałasu. Druid może spróbować je obłaskawić. Rzucanie im mięsa nie ma sensu, gdyż są nauczone, aby nie brać niczego od obcych. Brama jest zamknięta na klucz, można ją otworzyć wykonując test włamywania o ST=3. Drugą możliwością jest rozbicie zamka czymś twardym i ciężkim (miecz dwuręczny, młot), jednak spowoduje to mnóstwo hałasu. Można także próbować przejść nad ogrodzeniem, ale trzeba będzie zostawić wszelką ciężką zbroję. Drzwi do domu są drewniane i można je wyłamać jednym porządnym kopniakiem lub spróbować je otworzyć wytrychem (ST=3). Gdy drużyna znajdzie się w środku, zostanie zaatakowana przez dwóch strażników (o ile nie zostali zaalarmowani wcześniej) ubranych w ćwiekowane kurtki i z mieczami w rękach. Jeśli rozpocznie się walka, po chwili po schodach zbiegnie Krzysztof Tenard, także uzbrojony w miecz. Ma na sobie bogato zdobioną aksamitną koszulę oraz spodnie, do tego nosi futro. Jeśli zostanie pokonany, ale przeżyje, nie będzie chciał nic mówić. Dopiero torturami będzie można coś z niego wydobyć (testy takie same, jak w przypadku zabójcy). Co dokładnie? To za chwilę. Mieszkanie jest bogate – na podłodze piękne dywany, na ścianach wiszą różnorakie obrazy. Gdzieniegdzie można zobaczyć piękne rzeźby. Na pierwszym piętrze znajduje się pokój szlachcica. Jeśli bohaterowie skierują tam swe kroki, zobaczą, świeci się w nim światło, którego źródłem jest oliwna lampa. Wewnątrz znajduje się biurko oraz półka z kilkoma książkami. W biurku mogą znaleźć kilka bezwartościowych papierów oraz list ze złamaną książęcą pieczęcią. W liście znajduje się polecenie zamordowania Archentara. Jest on podpisany przez jego brata, Hakara.

Statystyki Tenarda:
Ko: 2, Si:2, Zr:1, Zw:2, Zm:2, Wo:4,
Walka bronią: 1,
Zimna krew: 3.
Statystyki strażników:
Ko: 2, Si:3, Zr:2, Zw:2, Zm:2, Wo:1,
Walka bronią: 3.

7. Wyjaśnienie
     A więc, od początku. W Creyden panował sobie książę Razdenty wraz ze swoją żoną, Alicją. Żona urodziła mu syna, Archentara. Niestety, sama zmarła przy porodzie. Razdenty wziął sobie drugą żonę, Margaritę. Ta urodziła mu drugiego syna, Hakara. Chłopcy podrośli, byli nauczani wszystkiego, co do bycia księciem potrzebne – podstaw walki mieczem, etykiety, polityki, dyplomacji. Starszemu synowi nauka szła opornie, natomiast młodszy wszystko chwytał w mig. Często bywał na oficjalnych przyjęciach, nawet zdarzało mu się pomagać podejmować decyzje własnemu ojcu. Gdy Archentar miał 22 lata, a Hakar 20, książę Razdenty zmarł, pozostawiając całą władzę starszemu synowi. Jako, że nie był on zbyt bystry, przez 3 lata zdołał znacznie osłabić Creyden podejmując szereg błędnych decyzji. W końcu Hakar, który kochał swoją ojczyznę, stwierdził, że nie może się temu przyglądać bezczynnie. Niestety, nie miał on żadnej władzy, gdyż wszystkim zajmował się jego brat. Postanowił działać. Zaczął zjednywać ku sobie szlachtę. Okazało się, że także wielu innym zależy na Creyden. Udało mu się przekonać do siebie całkiem sporą część szlachty. Powstał pomysł zabicia panującego Archentara. Miał się tym zająć Krzysztof Tenard, a dokładniej miał on wynająć zabójcę, który podejmie się zadania. Data zamachu została ustalona na dzień, podczas którego odbył się festyn.

8. Pałac
      Pałac książęcy jest otoczony wysokim murem, w którym znajduje się żelazna brama, pilnowana przez dwóch strażników. Jeśli bohaterowie powołają się na Zigę, zostaną wpuszczeni natychmiast. Jeśli nie, mogą przekupić strażników (200 denarów), aby doprowadzili ich przed oblicze Archentara. Mogą także spróbować przekonać ich, że niosą ważną wiadomość (test szelmostwa lub rozmawiania o ST=3) lub udawać szlachciców (test charakteryzacji, przemawiania lub etykiety o ST=3). Oczywiście, wszystkie te czynności gracze powinni odgrywać, a ST można zmodyfikować w zależności od ich starań. Gdy już dostaną się do środka, pojawi się bogato ubrany szlachcic i zaprowadzi ich przez salę tronową. Po drodze zobaczą oni strażnicę, znajdującą się za murami oraz liczne pokoje. Przed wejściem szlachcic poinstruuje ich, jak mają się zachować (tzn. po wejściu upaść na kolana, nie spoglądać władcy w oczy, nie odzywać się nie będąc pytanym). Gdy przejdą przez drzwi, zostaną natychmiast otoczeni przez pięciu strażników. Sala jest dość duża, znajdują się w niej trzy trony – na jednym siedzi książę Archentar, ubrany w piękny strój z wieloma zdobieniami oraz z płaszczem na plecach. Po jego prawej stronie zasiada jego piękna żona, Elmira, w długiej, niebieskiej sukni. Natomiast po lewej siedzi Hakar, ubrany w czarny strój z płaszczem, wykonany z aksamitu. Po lewej stronie sali zasiadają na ławach dworzanie – czyli w większości szlachta, ubrani w różnorakie stroje. Poza nimi na sali znajdują się strażnicy. Zarówno książęta, strażnicy, szlachta, jak i bohaterowie (no, chyba, że są pacyfistami) są uzbrojeni. Cóż, jak już mówiłem, Archentar nie jest zbyt rozsądny. Po chwili zapyta on postaci graczy, co mają mu do powiedzenia. Jeśli będą chcieli rozmawiać z nim na osobności, odpowie, że nie ma sekretów między nim a jego dworem. Gdy bohaterowie powiedzą mu, że to brat próbował go zabić, nie uwierzy. Będzie chciał dowodów. Po przeczytaniu listu zapyta brata, czy to wszystko prawda. Ten odpowie, że tak, i wezwie szlachtę do walki, samemu uskakując pomiędzy nich. Kilku szlachciców padnie martwych na ziemię w ciągu sekundy, reszta utworzy okrąg wokół Hakara i ruszy na Archentara. Natomiast strażnicy zgromadzą się wokół księcia i ruszą wraz z nim do walki. Drużyna pozostanie bez kontroli. Siły są mniej więcej wyrównane (obie grupy po około 20 osób), a więc to, do której strony się przyłączą przechyli szalę wygranej. Jeśli będą oni czekać na rozwój sytuacji, żadna ze stron nie osiągnie większej przewagi. Dopiero gdy pozostanie około dziesięciu walczących, Hakar zdoła zadać śmiertelne pchnięcie Archentarowi. Wtedy strażnicy się poddadzą nowemu władcy. To samo się stanie, jeśli któryś z bohaterów zdoła zabić księcia. Natomiast jeśli drużyna stanie po stronie księcia, strażnicy szybko pokonają szlachtę i Hakar zginie w walce.

Statystyki Hakara:
Ko: 3, Si:2, Zr:4, Zw:2, Zm:3, Wo:4, Int:4,
Walka bronią: 3,
Uniki:3,
Statystyki Archentara:
Ko: 2, Si:3, Zr:3, Zw:2, Zm:3, Wo:2, Int:1,
Walka bronią: 2,
Uniki:2,

Statystyki strażników oraz szlachty można wylosować tak samo, jak wojowników z pierwszej-trzeciej rundy turnieju.

9. Zakończenie
      Jeżeli to Hakar wygra walkę (a bohaterowie wezmą w niej udział), to otrzymają 2000 denarów. Poza tym, być może znajdzie się jakieś zajęcie dla nich – w końcu jest całkiem dużo do zrobienia w księstwie. Może trzeba kogoś po cichu zlikwidować? Oczyścić kopalnię, w której nie wydobywa się żelaza od kilku lat? Pomóc rozbudować siatkę wywiadowczą? Być może nawet otrzymają godności szlacheckie. Natomiast jeśli wygra Archentar, ładnie im podziękuje za pomoc (1000 denarów) i poprosi o opuszczenie pałacu. A jeżeli będą oni jedynie biernie przyglądać się podczas walki, nic od Hakara nie dostaną.

A oto kilka tekstów, które mogą pomóc w prowadzeniu sesji:

,,- No i co? Dałeś się złoić jakiemuś drągalowi, Darin.
– Eee, tam, cicho bądź, tobie, Garr, lepiej nie poszło. Nawet do pierwszej ósemki nie wszedłeś.
– Masz rację. Ale w Crayden pokażę co potrafię.
– Już to widzę.
– A ja? Kiedy w końcu będę mógł spróbować?
– A co, Azari, koniecznie chcesz się ośmieszyć? Przecież ty nawet Garra trafić drewnianym kijem nie potrafisz.
– A może mi się uda?
– Nie marudź tyle. Chcesz to walcz, ale wpisowe płacisz ze swojej sakiewki.
– Dobra, kończcie tą dyskusję, trzeba się zbierać.”

,,- A teraz potężna wojowniczka Vikka z… z odległych, północnych krain stanie do walki z hmm… wiedźminem Garettem.
Na arenę wkroczyła wysoka, piękna czarnowłosa wojowniczka z mieczem w ręku i hełmem na głowie. Miała na sobie obcisłe spodnie oraz kolczugę przykrytą płaszczem wykonanym z niedźwiedziego futra. Po drugiej stronie pojawił się wiedźmin. Mutacja silnie odbiła się na jego organizmie. Był on niezwylke chudy, jednak najbardziej w oczy rzucały się jego przekrwione, niezwykle wytrzeszczone… oczy. Mimo wszystko, miał na sobie zniszczoną kolczugę i wielkie naramienniki. Wydobył miecz zza pleców.
– Niech się zacznie! – krzyknął herold.
Skoczyli ku sobie natychmiast. Oboje zadali ciosy, jednak oba trafiły w pustkę. Potem stali chwilę w milczeniu. Vikka zrobiła krok i zadała cios. Wiedźmin sparował i wykonał kontratak, jednak jego miecz też został odbity. Cios za ciosem. Atak za atakiem. Wszystkie uderzenia były odbite lub trafiały w pustkę. W pewnej chwili, po kolejnym sparowanym ciosie, Vikka postawiła wszystko na jedną kartę. Wykonała błyskawiczną ripostę. Jej miecz zmierzał prosto w kierunku klatki Garetta. Spróbował uniku, jednak był o ułamek sekundy za wolny. Ostrze zraniło go w ramię. Z przeciętej skóry kilka kropli krwi spadło na ziemię. Walka zakończyła się zwycięstwem Vikki.”

,,Mężczyzna w czarnym płaszczu leżał na ziemi w kałuży własnej krwi. Dwa kroki dalej leżała jego ręka.
– Słuchaj, Antonidas, weź go trochę zreperuj, bo się chłopak wykrwawi tutaj.
– Dobra.
Mag rzucił zaklęcie leczące.
– A teraz gadaj: kto cię przysłał?
– Nic wam nie powiem.
– Taaaak? Zaraz zobaczymy, czy taki jesteś twardy. Najpierw sprawdzimy twoje palce.
Vikka bez wysiłku złamała mu mały palec.
– Auu! Nie, zostawcie mnie, wszystko wam powiem.
– No to gadaj.
– Noo dobra. Nasłał mnie taki jeden szlachcic.
– Jaki szlachcic?
– Noo.. Zapomniałem jak się nazywa.
Trzask.
– Krzysztof Tenard.
– Ile ci zapłacił?
– 1000 denarów.
– I gdzie je masz?
– Aaaaa, tego to już na pewno się ode mnie nie dowiecie. Bandyci. Możecie mi nawet wszystkie palce połamać.
– Antonidas, zrób tu ognisko. A przynajmniej porządnie rozgrzej mój miecz.
– Robi się.
– No i co, będziesz teraz gadał?”

,,Wkroczyli do sali tronowej. Po chwili przyklęknęli na jedno kolano. Archentar zapytał:
– Czegóż ode mnie chcecie, ludzie?
– Panie, mamy dla ciebie bardzo ważną informację.
– A więc mi ją przekażcie.
– Sądzę, panie, iż powinniśmy to załatwić na osobności.
– To niekulturalne. Poza tym nie możecie wiedzieć niczego, czego nie wiedzieli by moi poddani.
– Skoro tak uważasz, panie. Proszę, oto list.
Bard podał kopertę ze złamaną pieczęcią jednemu z dworzan, który następnie przekazał ją do rąk księcia. Archentar otworzył ją i szybko przeczytał treść listu. Po chwili zapytał:
– Czy to ty, bracie, to napisałeś? Czy to prawda?
– Tak, bracie. Jesteś zbyt głupi, by rządzić w Crayden. Przez ciebie nasza ojczyzna będzie stracona. Musisz ustąpić mi miejsca. Do walki, przyjaciele!
W ciągu pięciu sekund zdarzyło się naraz wiele rzeczy. Kilku szlachciców padło na ziemię ze sztyletami wbitymi w gardło. Hakar skoczył pomiędzy nich. Reszta wyciągnęła miecze. Wszyscy strażnicy ustawili się wokół Archentara. Jedynie sześciu awanturników pozostało na swoich miejscach. Po chwili rozpoczęła się walka. Było słychać szczęk stali. Było słychać krzyki rannych. Było także słychać odgłosy rozmowy:
– To co robimy?
– Nie wiem…
– Może pomożemy Hakarowi?
– Eee, lepiej nie. Jak przegra, to będziemy mieli przechlapane.
– Mam pomysł. Pobiegnę po strażników.
– Nie ma po co. Zanim wrócisz, wszyscy się wytłuką..
– Nie szkodzi.
Bard wybiegł przez drzwi.
– Poczekajmy chwilę, zobaczymy kto będzie wygrywał i staniemy po jego stronie.
– Dobry pomysł.
Pozostało dwudziestu walczących.
– No i co? Nikt nie osiągnął przewagi.
– Wiecie, ja jednak pomogę Hakarowi. Spróbuję rzucić Grot w Archentara.
– Nie, zostaw…
Mag rozpoczął rzucanie zaklęcia. Po chwili czerwony obiekt pomknął w stronę księcia Archentara. Antonidas włożył w czar całą swoją moc. Do tego udało mu się perfekcyjnie wykonać wszystkie niezbędne czynności. Po chwili nastąpił wybuch. Wszyscy odruchowo starli krwiste ochłapy z twarzy.”

14 Komentarzy do “Festyn w Creyden”

  1. Gawel pisze:

    zeby nie bylo ze omijam, nie doczytalem do konca wiec wystawi ocena nie boj sie wojcio Gawel nie zapomni

  2. XERAX pisze:

    JEŻELI MAM BYC SZCZERY I WYROZUMIAŁY TO POWIEM TAK:TO CO TO JEST TO JEST JEDEN WIELKI KICZ I DZIADOSTWO JAKBYS SIE BARDZIEJ POSTARAŁ TO MOZE BY COS Z TEGO BYŁO ALE TO CO PRZECZYTAŁEM MOGE OCENIC GÓRA NA 4 I TYLKO DLATEGO ŻE PROSIŁES O WYROZUMIAŁOSĆ I SIE ZASTANAWIAM CZY TO MOZNA NAZWAC SCENARIUSZEM….

  3. Gawel pisze:

    ja wyrozumialy nie bede bo zezloscil mnie ten scenarisz jak pare wczesniejszych. Jest bardzo czsna godzina myslalem ze mnie ktos dobrze rozbudzi, a tu tsks lipa.
    „Zapewne wojownicy/[b]wiedźmini[/b]/łucznicy zechcą wziąć udział w jednym z nich”- to juz mowi samo za sie, i wiele innych takich kwiatkow, a co do samego scenariusza to ujestem ciekaw albo twojego wieku albo twojego stazu z RPG, bo to jest poprostu nedzne, daje 2 i juz

  4. Gawel pisze:

    niech ta ocena bedzie przestroga przed wysylaniem dziadow,
    posluchaj mnie MaDrasie jak chcesz cos wyslac na cala Polske to daj to najpierw przeczytac komus bardziej doswiadczonrmu, albo poprostu komus innemu, by spojrzal na to swiezym okiem i dal pare komentarz (osob chetnych do pomocy jest odgroma, wejdz sobie na forum i wybieraj nizczym MissPolonia)

  5. MaDras pisze:

    Mimo wszystko, dzięki za komentarze. Jak już napisałem, jest to mój pierwszy scenariusz. Dlatego proszę o coś więcej niż stwierdzenie, że napisałem kicz i dziadostwo. Proszę o konkretne błędy. Co do mojego wieku i stażu: lat 16, w RPGi gram od lat dwóch. Pokazanie scenariusza komuś innemu jest dobrym pomysłem i zastosuję się do niego na przyszłość.
    Dlaczego uważasz, Gawel, że wiedźmini nie mogą brać udziału w turnieju? Przecież nagrodą nie jest ręka pięknej księżniczki, ma być on jedynie dobrą rozrywką dla tłumu. Jego nawet książę nie oglądał.
    Czekam na wytknięcie kolejnych błędów, abym mógł ich uniknąć w przyszłości.

  6. Gawel pisze:

    chcesz konkretow masz konkrety
    1.pomysl z festynem i turniejem jest oklepany jak dobra zbroja plytowa
    2.oklepany pomsyl moze byc fajny, jak sie go dobrze oparcuje, da cos ‚swiezego’ i nowego; a to jest najbardziej pospolity sposob z sposobow
    3. literówki, ortografia
    4. Jesli czytales Asa to powinienes wiedziec dlaczego wiedmini takimi sprawami sie nie interesuja, chyba ze czytalismy innch ASów
    7. Nawiazujac do tego wiedzmina jak juz mowilem to nie jeden taki kwiatke w tej przygodzie
    5. liniowość i zakładanie co zrobią bohaterowie

    pozatym jeszcze troche subiektywnych wad
    6. bylam w bardzo zlym humorze kiedy wystawialem ta ocene, bo to byl juz ktorys z kolei wiejski scenariusz

    To bylo pytanie retoryczne co do tego wieku i stazu, jako ze grasz wcale nie krotko i jestes wcale nie tak mlody jak na RPGowca to dobiles sobie gwozdz do trumny. Pozatym jak odbiera sie zarzuty do tekstu trzeba sie zastanowic czy warto.
    Ale bynajmniej nie zlosc sie na mnie i nie mniej do zalu. Nie jestem zlym dziadem ktory chcial wyzyc sie na twoim tekscie. Chce ci jedynie dosadnie wytknac, ze ta przygoda sie nie nadaje.
    oto sugestie wojka dobrej rady
    1. Jak juz pisalem wyslij komus wczesniej tekst niech sprawdzi merytorycznie i technicznie, albo sam odczekaj miesiac i przeczytaj go ‚na trzezwo’. Najlepiej daj ta przygode innemu MG by ja rozegral i opowiedzial swoje sugestie.
    2. Troche zle wybrales: na pierwszy tekst przygode; przygody sa najtrudniejsze do napisania, bo to na kartce nie wyglada tak jak to wyglada w rzeczywistosci. Czasami przy watlej fabule mozna przeprowadzic swietna sesje. (Mimo, ze z moich sesji zarowno ja i gracze wychodzimy bardzo zadowoleni, watpie czy bym potrafil to dobrzes spisac)

    Jedyne czym broni sie ta praca to jezyk i styl, ktory mimo ze nie jest jakos wysmiencie wyszukany to jest poprawny. Co ostatnio jest przez autorow traktowane po macoszemu. No i jeszcze twoj nowicjat jako autora, ale to marna wymowka.

    Jesli jeszcze sie na mnie nie obraziles to mozesz swoje przygody wysylac mnie gawelniejest@poczta.onet.pl

    W kazdym razie pozdrawaim i czekam na wiecej, bo lubie czasem po narzekac;]

  7. JURATRIS pisze:

    żeś sie napracował
    gratulacje

  8. MaDras pisze:

    Gawel: żalu do Ciebie nie mam, ani się nie złoszczę. Co najwyżej żal mam do siebie, bo rzeczywiście mogłem odczekać jakiś czas. Nawet już teraz przyszło mi do głowy tyle pomysłów, że aż głupio się czuję, że tego nie napisałem :( . No ale trudno. A jak napiszę następny scenariusz, masz zagwarantowane, że najpierw go do Ciebie wyślę ;).
    Jednej tylko rzeczy nie mogę puścić płazem – punkt 3. Owszem, po bardzo gruntownym przeczytaniu tekstu, i to pod kątem wyszukiwania literówek, znalazłem dwie – zamiast „wykonanie zadania” jest „wykonanie zadanie”, w jednym miejscu Crayden zamiast Creyden. W jednym miejscu też brakuje przecinka. Ale błędu ortograficznego nie znalazłem ani jednego, więc proszę o wskazanie go.
    Zarzuty odbierać warto, już teraz się opłaciło
    A mój drużynowy wiedźmin był bardzo zainteresowany taką sprawą 😛
    JURATRIS: Skoro tak, to proszę o ocenę. Może choć trochę się podbuduję 😉

  9. Tiger pisze:

    Mnie się podoba ten artykuł. Może być w rzeczywistości ciekawa akcja i trochę do myślenia. Masz dobre opisy miejsc, nagród, cen. Przydałby się lepszy opis BN, tzn. jaka broń, zbroja, ile życia.

  10. Crazy Punk pisze:

    Szczerze mówiąc to artykuł mi się spodobał. Po dodaniu szczypty materiałów pomocniczych (np. jakiś szkic, bardziej szczegółowe statystyki ważniejszych postaci) mógłby wyjść całkiem pożądny scenariusz.
    Jak już ktoś wcześniej zauważył, wadą tej przygody jest liniowość. Ale nie przejmuj się, ja też mam z tym problemy.

    Włąściwie zauważyłem jeden poważny błąd. Mianowicie twoim zdaniem Gracze po walce z zabójcą powinni wyciągnąć zestaw do tortur (najlepiej instant-w pigółce, bo kto tacha na turnieje sałą walize sprzętu), po czym na środku ulicy rwać go końmi, połaskotać, rozciągać słowiańską metodą dwóch drzew i na koniec przypiekać….
    tak aby obiekt tortur wszysko wyśpiewał…
    i to wszystko w 5 minut?????
    Coś śmierdzi!
    Pozatym kto torturuje człowieka w środku miasta?????

    Acha, jeszcze jedno. Jeżeli jest taka sytuacja że król ma dwóch synów z dwóch małżeństw, to często morduje się jednego potomka, lub też robi mu się inne świństwo (kto oglądał Człowieka w żelaznej masce, ten wie)

    To tyle krytykanctwa, teraz nadszedł czas pochwał:

    Z dobrze znanych opcji: turniej-festyn oraz zabójstwo zrobiłeś fajne kombo.

    To losowanie statystyk to niezły pomysł jeżeli improwizujesz, ale na gotowe scenariusze lepiej mieć statystyki (choć bynajmniej ich nie neguje w tym drugim przypadku)

    Podsumowując: przygoda niezła, choś z błędami (a kto ich nie robi???). Masz pewien talent, więc spróbój go wykożystać. Czekam na następną przygodę.

  11. Kelsye pisze:

    Mnie się ten artykuł podoba, choć doszukałam się paru błędów( z resztą nie tylko ja). Jeśli wprowadzi sie pare zmian moze to być bardzo dobry materiał na przygodę. Tak na zachętę oceniam to na 7 i czekam na następną…

  12. Debida pisze:

    Spoko.
    mi się osobiście podoba i nie zgadzam się z paroma osobami. Napisałeś że jesteś początkujący(tak jak ja:)), więdz nie uważam żeby to był”KICZ I DZIADOSTWO”

  13. Łuki pisze:

    Hmm…Co mi nie pasuje…W stolicy powinien rządzić król, a Ty masz napisane, że Archentar jest księciem, co by oznaczało, że jest synem prawdziwego króla, a jego ojciec przecież nie żyje…Statystyki takie sobie, opisy też nie koniecznie najlepsze, a za to fajne połączenie turnieju i zabójstwa. Osobiście jestem fanem turniejów, więc u mnie masz plusa. Mimo to są pewne niedociągniecia, o których wspomniano już prędzej… 😉 Wyceniam na 7

  14. dimitrti pisze:

    niezłe

Zostaw Komenatrz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


top