search
top

Berengar Cuite

Dotychczasowe życie:
 
Berengar pochodzi z bogatej, novigradzkiej rodziny mieszczańskiej. Jego ojciec, po bardzo udanym (acz przerwanym śmiercią żony) małżeństwie musiał ożenić się z pewną starą panną – z rozsądku. Berengar jest właśnie owocem tego małżeństwa. Matka jego zmarła przy porodzie. Ojciec, zaskoczony testamentem swojej drugiej żony (mówiącym o przekazaniu wszystkich jej dóbr na rzecz kościoła Wiecznego Ognia) postanowił oddać dziecko do szkółki przyświątynnej. Później dzieciak miał zostać zakonnikiem. W ten sposób pan Cuite chciał pozbyć się niechcianego, cierpiącego na chorobę kości syna, a rodzinny interes przekazać swojemu potomkowi z pierwszego małżeństwa.
 
Jednak Berengar był dzieckiem nadpobudliwym, często przychodził z zajęć targany za ucho przez kapłana. Potem okazał się być kleptomanem. Ojciec zastanawiał się już nad możliwością uśmiercenia syna, kiedy pewnego dnia Berengar przyszedł z listem do ojca. Pieczęć kapłańska wskazywała, że jest to list od jednego z nauczycieli. Okazało się, iż chłopak nad wyraz dobrze poradził sobie podczas lekcji logiki. Zaproponowano, aby wysłać go na wyższe, kapłańskie studia, „za okazaniem odpowiedniego datku na klasztor”. Pan Cuite zgodził się i sypnął pieniędzmi nad wyraz hojnie. Dla chłopca oznaczało to rozstanie się ze znienawidzonym ojcem oraz przyrodnim bratem, z którym udało mu się nawiązać wspólny język.
 
Podczas dalszej nauki mistrzem Berengara został ojciec Wakeriusz – człek już stary, ale znany ze swej umiejętności łączenia faktów: niegdyś był inkwizytorem, ale kontrowersyjna decyzja po jednym z sądów nad „poganami” postawiła go w stan spoczynku. Kleptomanię chłopca udało się niemal całkowicie wykorzenić. Jednak z powodu choroby kości zaczął on kuleć. Mimo wszystko – ukończył naukę i został szanowanym kapłanem w jednej ze świątyń Wiecznego Ognia w Novigradzie. Czuł jednak, że jego umiejętność wyciągania wniosków ze wszelkiego rodzaju śladów czy poszlak marnuje się na tym stanowisku. Począł więc przeć ku karierze inkwizytora. Udało mu się – w wieku lat czterdziestu został mianowany Inkwizytorem Wiecznego Ognia w jednym z klasztorów w okolicach Novigradu. Mógł oczywiście pełnić te obowiązki w mieście, ale znał historię zmarłego ojca Waleriusza, który podczas swej inkwizycyjnej służby nazbyt często musiał zderzać się ze słynną, świątynną strażą…
 
 
 
Wygląd:
 
Berengar to wysoki, ale niesamowicie chudy mężczyzna – w młodości męczyły go choroby, dziś nie dają mu spokoju kości. Nie może wykonywać gwałtowniejszych ruchów, ale na co dzień nie widać po nim jego cielesnych słabości – nauczył się nawet maskować fakt, że kuleje i zachować płynność chodu. Gorzej z biegiem.
 
Twarz jednak ma nadzwyczaj gładką – wygląda na 30–olatka, choć bardzo bladego. W rzeczywistości liczy sobie 43 wiosny. Włos gdzieniegdzie siwieje, lecz w większości wciąż pozostaje ciemnym blondynem. Od czoła poczyna łysieć. Oczy piwne, wyrażające jakby umiarkowane, zastygłe zdziwienie. Brody i włosów, zgodnie z traktatami, nie zapuszcza ponad miarę.
 
Urody jest przeciętnej, jednak potrafi dobrać i ułożyć togę czy dublet sukienny tak, że wygląda na postawnego i budzącego respekt wysłannika bożego.
 
 
 
Wyznawane wartości, marzenia i obecny stan:
 
W tej chwili nie myśli o dalszych awansach – marzy o spokojnym życiu i prowadzonych przez niego sądach nad poganami. O sądach, w które nie wtrącą się żadne siły wyższe, nawet Kreve. Panicznie boi się mistycyzmu we wszelakiej postaci, więc wszystkie sprawy, jakie mu przypadają, rozpatruje na podłożu czysto logicznym.
 
Ceni w ludziach pobożność, chęć edukacji (powoli rozpatruje nauczanie jakiegoś nowicjusza) oraz rodzicielską miłość. Nienawidzi wszelakich przejawów zawiści wynikającej ze zwykłego „zapowietrzenia”, typu: „bo ludzie to władcy świata, a elfy to zabójcy. Czy coś mi zrobiły? Nie, a bo co?”. Mimo to krzywo patrzy jednak na wszelkie przejawy pogaństwa oraz na nieludzi. To dla niego „niebezpieczna egzotyka – nic do tego nie mam, póki to coś mi czegoś złego nie uczyni. A na razie – będę na siebie uważał”.
 
Nie potrafi zachować zimnej krwi w sytuacji stresowej. Często gubi słowa, nawet, gdy uda mu się ułożyć zaskakującą ripostę.
 
Niewielu ma przyjaciół: ludzie go szanują, ale piastowane przez niego stanowisko sprawia, że jednocześnie się go boją. Przyjazne stosunki utrzymuje tylko ze swoim bratem oraz dalekim krewnym – księgowym z miasteczka, w którym znajduje się klasztor Berengara. Zaczyna powoli myśleć o przeprowadzce w okolice Oxenfurtu – żacy i uczeni dają tam więcej zajęcia w sprawach o herezję, a i nacisk ze strony przełożonych jest mniejszy. W miasteczku trzyma go tylko jedno…
 
Jest ostrożny w dobieraniu sobie wrogów: czując, że ukaranie kogoś może, na przykład, podsycić zawiść mieszkańców wsi, zmienia wyrok. Często jednak potrafi inteligentnie wyjść z trudnych sytuacji – o ile akurat takie wyjście znajdzie w natłoku myśli, który ogarnia go w kryzysowych sytuacjach.
 
Mimo tych przejawów tchórzostwa do dalszej pracy, a nawet życia, motywuje go każda rozprawa, podczas której ujawnił prawdę.
 
 
 
Na czym polega jego zajęcie?
 
Inkwizytorzy są wybierani spośród najbardziej gorliwych kapłanów na podstawie predyspozycji. Ich głównym zadaniem jest walka z herezją i wszelkimi przejawami Zła. Jednak wina musi zostać udowodniona. Kiedy wszczyna się proces, wybrani zostają sędziowie – zazwyczaj są to najwyżsi w hierarchii kapłani, którzy akurat znajdują się w pobliżu miejsca rozprawy. Proces odbywa się w gronie duchownych. Osoby z zewnątrz nie mają prawa wejścia na salę sądową, chyba że w charakterze świadków.
 
Sędzia w dzisiejszym mniemaniu byłby zarówno sędzią (czyli osobą pilnującą przebiegu rozprawy), ale i członkiem ławy przysięgłych. Oczywiście często do głosu zostają dopuszczeni jedynie dostojnicy kultu Kreve i Wiecznego Ognia, niżsi „stopniem” są zazwyczaj szantażowani bądź też sami „nie wtrącają się do pracy inkwizytora” zdając sobie sprawę z późniejszych konsekwencji.
 
Oskarżony zostaje wyprowadzony przed oblicze sądu jako pierwszy. Inkwizytor przedstawia mu zarzuty oraz nakazuje wprowadzenie świadków. Wypytuje ich używając wszelkich sposobów perswazji werbalnej. Może dowolnie wzywać i wypytywać świadków, w każdej chwili może też zwrócić się do oskarżonego. Sędziowie tylko czasami wtrącają swoje wypowiedzi, choć teoretycznie mają prawa równe inkwizytorowi – wszak i on jest sędzią. Jednak inkwizytor nie zasiada za ławą, ale stoi przed nią i z tej pozycji wysłuchuje zeznań.
 
Inkwizytorzy nie mają obowiązku wysłuchania świadków obrony. Nie ima się ich żaden traktat poza tym mówiącym o kształcie procesów. Wyrok wygłasza inkwizytor, często według wskazówek „z góry”. Jeśli oskarżony zostanie uniewinniony, sprawa się kończy. Jeśli jednak wina zostanie udowodniona, najczęściej proces kończy się egzekucją publiczną. Palenie na stosie, ćwiartowanie oraz wyrywanie genitaliów rozżarzonymi obcęgami to tylko niektóre spośród wielu innych sposobów ukarania heretyków. Plebs dowiaduje się wcześniej od inkwizytora o uczynkach, jakie popełnił skazaniec. Wymusza się jeszcze publiczne wyznanie winy i przystępuje do egzekucji.
 
O przesłuchaniach dokonywanych przez inkwizytorów krążą legendy. Jednak odbywają się one jedynie w formie rozmów. Torturami zajmują się świeckie ręce – inkwizytor w końcu leczy duszę. Dlatego też wśród drużyn przydzielanych do eskorty znajduje się często jeden „uzdrowiciel ciał”. Oczywiście musi on wpierw dostać rozkaz „uleczenia”.
 
 
 
Życie bywa okrutne…
 
Tłuszcza jak zwykle zebrała się przed placem egzekucyjnym by przyjrzeć się kolejnemu herezjarsze. Berengar nienawidził tego typu przedstawień. Duma nie rozpierała go, kiedy patrzył na wijącego się z bólu człowieka powoli dogorywającego na stosie.
 
Kapłan niedawno wykrytego w Novigradzie kultu Coram Agh Tera, imieniem Audre, ze spokojem patrzył na tłum. Czas już odczytać winy skazanego.
 
– Witajcie ludzie wielkiej wiary! Cuite rozpoczął uroczyście. Oto dziś dokonuje się dzieło zniszczenia i śmierci, w które wierzył skazany przez Inkwizycję heretyk. Właśnie ten oto człek, Audre spod Karii, okrzyknąwszy się kapłanem wzywał pobożnych ludzi, takich jak wy, do zbrodni! On i jego zwolennicy bezcześcili groby tragicznie zmarłych osób. Audre`rze spod Karii: czy przyznajesz się do tego czynu?
 
– To, co zabieraliśmy z mogił było własnością Coram Agh Tera. To jego nici pękły, gdy te osoby zmarły  i to do niego należą ich kości.
 
– Jak słyszycie, mili ludzie jął dalej mówić inkwizytor. Mówił doniośle, ale mówił głośne przemowy nie należały do jego mocnych stron. Skazany przyznał się do zarzutów. Kolejnym odstępstwem od świętych dogmatów były próby ugaszenia Świętego Ognia w największej świątyni Novigradu!
 
– Ogień oślepiał Lwiogłowego Pająka.
 
– Kolejnym wykroczeniem były klątwy rzucone na mieszczan, którzy dzięki pracy swych rąk doszli do swej fortuny! Po analizie źródła mocy nieczystych jasne stało się, że to właśnie wyznawcy Corama Agh Tera, znanej sekty, stoją za tymi urokami!
 
Cuite przyjrzał się Audre`emu. Wychudły, z podbitym okiem i wykręconymi w nienaturalny sposób kończynami budował obraz politowania…
 
– Owi mieszczanie pełnym fanatyzmu głosem rozpoczął Audre – niech rody ich przeklęte pozostaną na wieki, wpierw przyjęli naszą wiarę z czasem niepokojący tembr tracił na sile – lecz później zdradzili!
 
– Skoro oskarżony przyznał się do wszystkich stawianych mu zarzutów, Świętej Inkwizycji nie pozostaje nic innego, jak wydanie wyroku śmierci.
 
Pod nogami kapłana położono ogień. Berengar patrzył i długo nie mógł zapomnieć widoku wyłaniającego się z płomieni stworzenia, które sycząc przez zaciśnięte zęby próbowało stłumić w sobie ból. Nie zapomniał też przeraźliwego wycia, które bestia wydała z siebie, jako swój ostatni odgłos. Potem zatrważającego trzasku iskier i okrzyku tłumu. Tego nie można było zapomnieć.
 
 

 
 
Berengar usłyszał straszny huk. Wyglądało na to, że tabun ludzi dobija się do bramy klasztornej. Pięści, buty i laski dudniły o zamknięte drzwi.
 
– Odsuńcie się, dobrzy ludzie. Otwieramy bramę! nad uszami inkwizytora zlitował się jeden z kapłanów Z czym przychodzicie do domu Wiecznego Ognia?
 
– My tu czarownicę inkwizytorowi pod zad przyprowadzili! ryknął jakiś bywalec oberży.
 
– Pod sąd, chciałeś powiedzieć. Przyprowadźcie więc ją tutaj, gorliwe owieczki, i niech wystąpią ci, którzy ujęli heretyczkę na gorącym uczynku. Inkwizytor nie zejdzie do motłochu! Berengar Cuite poczuł, że znowu będzie musiał przerwać studia nad księgą „Badania uczuć ludzkich”. Zszedł na dół. Przed zamkniętymi na powrót wrotami stało kilku wieśniaków i kapłanów wpatrujących się w niego z szacunkiem oraz przestraszona, związana dziewczyna.
 
– Co tu się dzieje, ojcze Virteld`zie? spytał.
 
– Ci ludzie twierdzą, że dziewczyna ta uprawiała czary z grupą zakapturzonych osobników odpowiedział duchowny.
 
– Ta, wielki inkwizytorze! ozwał się zaraz jeden z chłopów – Zeszlim do piwnicy, patrzym, a tu ta mała żmija siedzi obok kilku mówiących obcym narzeczem chłopaczków i śmieje się. Przy świecach siedzieli, łajzy, i kośćmi rzucali. A jak na kości szóstki wypadały, to się cieszyli jeszcze bardziej i gadali, że im się czary powiodły! Więc my zaraz w krzyk:  „A tutaj się pochowały!”. No to tamci zaraz się zerwali no i… no i ten tego… jeden miał taką dziwną twarz… jak bratanek Khariba wyglądał… No i żeśmy się ich przestraszyli, że czary i na nas rzucili… a tu coś huknęło i ich już nie było! Tylko ta dziewka została! Aleśmy ją pochwycili i zaraz przed widłami pod swąd, znaczy sąd, przyprowadzili.
 
Berengar spojrzał na oskarżoną. Z początku nie zorientował się, iż jest to córka jego stryja zaufanego doradcy i przyjaciela wójta wsi Krenna, w której znajdował się jego klasztor.
 
Młode dziewczę patrzyło smutno, acz bacznie na inkwizytora. Od jej błękitnych, płaczących oczu sunęła malutka łza. Twarz, jeszcze niedawno skrzywiona z przerażenia, odzyskiwała rysy, wygładzała się skóra. W świetle słońca, które wpadało przez otwarte okiennice, wyglądała niczym kwiat. Kwiat otwierający swe pąki z samego rana.
 
– … ponadto ta sprawa może nie być taka prosta do uszu Berengara wreszcie dotarły słowa brata Virtelda – ze względu na ostatnie rozporządzenia, według których wśród sędziów w sprawach o czary musi znaleźć się inkwizytor i osoba duchowna o randze co najmniej…
 
Łzy niedawno kapiące z jej podbródka zostawiły błyszczący ślad… Niczym rosa poranna…
 
– … więc jeśli rozpoczniemy sąd, będzie należało sprowadzić tu z powrotem Korilian`a…
 
„Tak, to mała Maria. Moja krewna” pomyślał z dziwnym uczuciem smutku Berengar.
 
– …nawet przyjmując postanowienia traktatów z Pictury musielibyśmy…
 
– Uważam, bracie, że proces jest zbędny przerwał kapłanowi Cuite.
 
– Zbędny? zapytali równocześnie Virteld i chłopi.
 
– Tak. Dziewczyna ta, coście mi ją przyprowadzili, nie brała udziału w całym tym… przedsięwzięciu. Tak już bywa, że Zło przybywa do nas pod postacią nieznanego. A ludzka ciekawość karze nam odkrywać, co znajduje się za tajemniczą mgłą. Uznaję ją tym samym za niewinną rzekł w końcu oficjalnym tonem inkwizytor – Podejdź tu, szlachetny plebejuszu.
 
Chłop, przestraszony, niepewnie wystąpił naprzód. Jego oddech zwracał uwagę na dziwne praktyki dotyczące higieny jamy ustnej. Berengar zwykł nazywać ją „kompostną”.
 
– Tę twarz, która przypominała ci kogoś znajomego, widziałeś przez czary. Zła, paskudna magia przesłoniła ci prawdziwy obraz, gdyż Zło nigdy nie pokazuje swego szkaradnego oblicza. Ciesz się i chwal Wieczny Ogień, że oszczędził ci tego widoku.  A teraz odejdź w pokoju!
 
 

 
 
– Witaj, Kharib`ie!
 
– Niech Święty Ogień płonie na wieki! Witaj, inkwizytorze! z przesadną grzecznością odpowiedział dowódca drużyny łuczników.
 
– Jutro wyruszamy do Narrel. Ponoć schwytano tam jednego z heretyków, który uciekł świątynnej straży z Novigradu. Mam obowiązek przeprowadzić dochodzenie w tej sprawie.
 
– Moja drużyna jak zawsze będzie wsparciem dla osoby duchownej w tej dalekiej podróży ironia w głosie Khariba nie próbowała się w żaden sposób maskować.
 
– Niezbyt dalekiej, gdyż Narrel leży dziesięć mil stąd, mój drogi przyjacielu zaczął pobłażliwym tonem Berengar. Ale musimy porozmawiać jeszcze o twoim bratanku rzekł zdecydowanie inkwizytor Widziano go w dwuznacznej sytuacji…
 
– Zapewniam cię, ekscelencjo „uzdrowicel ciała” dalej mówił z przesadą, ale tym razem nie stroniąc od grzeczności że to na pewno nie był on.
 
– Niemniej powinieneś wiedzieć, że spotykał się ostatnio z podejrzanymi osobnikami Berengar nie dał sobie przerwać Dlatego też uważam, iż powinieneś użyć metod, hm… wychowawczych, aby nie popadł przypadkiem w złe towarzystwo.
 
– Co mam rozumieć przez wyrażenie „metody wychowawcze”? pobladł Kharib.
 
– Tuzin batów… odparł spokojnie inkwizytor Cuite i odwrócił się na pięcie.
 
 
 
Dla lubiących liczby:
 
Postać stworzona z 37 punktów na cechy + 1 z powodu wady: choroba kości (postać dostępna jest również jako plik Generatora Postaci [WGW]).
 
Postać
Berengar
 
Rasa
  Człowiek
 
Cechy
  Ko: 2  Po: 1  Si: 2  Zm: 2  Zr: 2  Zw: 2
  In: 4  Og: 3  Wo: 3
 
Umiejętności
  Czytanie i pisanie: wspólny 3
  Dociekliwość 3
  Etykieta 2
  Języki: wspólny 3 *
  Koncentracja 2
  Modlitwy 3
  Nasłuchiwanie 2 *
  Przenikliwość 2
  Rozmawianie 3
  Rzucanie 1 *
  Skradanie 2 *
  Spostrzegawczość 2 *
  Unik 1 *
  Uzdrawianie 2
  Walka bronią 1 *
  Walka wręcz 1 *
  Wiedza: Rodz. okolica 1 *
  Wiedza: Historia  1
  Wiedza: Magia  1
  Wiedza: Teologia  1
  Wigor 2 *
  Wspinaczka 1 *
  Zberanie informacji 2
* Umiejętności otrzymane dzięki rasie
 
Osobowość
  Przygoda (2), reputacja (4), honor (3)
 
Przeznaczenie
  Osoba
 
Żywotność i stany zdrowia
  26 (7/14/20/26)
 
Wyposażenie
  Święta Księga, strój podróżny (płaszcz), ubranie na zmianę,
  pierścień Inkwizytora, dokumenty z Novigradzkiej świątyni
  potwierdzające osobowość, sakwa, kij do podpierania się w czasie
  wędrówek
 
Walka
  Obrona (dystans/broń/wręcz) 1/2/2
  Zbroja: Brak
  Broń: Buzdygan (k6)
  PW: 10
 
Magia
  Obrona (czary/modlitwy/znaki) 2/5/2
  Modlitwy:  Modlitwa codzienna,
                   Przyjęcie do wspólnoty,
                   Egzorcyzm,
                   Upokorzenie,
  PM: 16
 
 
 
Pozostałe współczynniki
  Szybkość marszu 24 km/8h
  Szybkość w walce 10 m/rundę
  Udźwig 20 kg
  Udźwig maksymalny 90 kg
 
 
 
Uwagi końcowe:
 
Do napisania artykuły natchnęła mnie książka „Imię Róży”, z której to jednak zapożyczyłem jedną ledwie cechę mojego bohatera – umiejętność logicznego rozumowania, oraz wiedzę nt. działania inkwizycji w XIV wieku.
Mam nadzieję, że przybliżyłem Wam nieco prawdziwą postać średniowiecznego inkwizytora. Oczywiście osoba opisana w artykule różni się nieco od „archetypu” (nieładnie to brzmi) sędziego-duchownego. Postacie wszak powinny być indywidualne i wyraziste: mam nadzieję, że odczuliście te cechy u Berengara Cuite.
Moje uwagi dotyczyć będą „dziwnych” umiejętności. System W:GW nie należy do najbardziej dopracowanych, a stworzenie postaci kapłana wyspecjalizowanego w czymś poza modlitwą i leczeniem oraz znajomością teologii graniczy z cudem. Stąd niskie oceny przy dużej liczbie zdolności bohatera. Ponadto wciąż zbyt mało umiejętności figuruje na karcie postaci. Gdybyście więc postanowili grać inkwizytorem, radzę w najbliższym czasie zająć się treningiem przemawiania i zastraszania. Co do rozwoju bohatera, polecam wyćwiczyć lepiej wiedzę o historii, teologii oraz magii.
Modlitwa Upokorzenie pochodzi z artykułu na W:GWO zatytułowanego „Z modlitewnika Kreve” autorstwa Kapłana.
Mam nadzieję, że inkwizytor, choć wydaje się niepraktyczną postacią (wszak nie umie walczyć, łupie go w kościach a i modlitwy ma nienajlepiej dobrane) pozwoli Wam rozwinąć skrzydła podczas sesji, w których od walki ważniejsze jest myślenie i zdolność wczucia się w bohatera. Powodzenia!
 
 
 
Kogut
Pliki

17 Komentarzy do “Berengar Cuite”

  1. Sienio pisze:

    ogolnie nie podoba mi sie ten artykol. nie mam zastrzezen co do formy, albo do tresci, ale poprostu uwazam, ze ta praca nie nalezy do ciekawych…

    PS bardzo fajna ksiazka :)
    PPS „imie rozy” :)

  2. Finrod pisze:

    Średnio mi się podoba, a to z kilku przyczyn:
    1. Inkwizycja, jeśli już występowała to bynajmniej nie w czasi opisanym przez Sapkowskiego, jeśli już to w sadze występowały samosądy kapłanów (patrz „Chrzest ognia”…
    2. Jeśli się wzorujesz na inkwizycji z naszego świata, to wiedz że to był urząd czysto świecki, owszem, powoływał się na Boga, ale nad inkwizycją nie sprawował władzy papież ani inny duchowny…itp.
    3. „POGANIE”- zupełnie mi to nie pasi do systemu wiedźmina

    Ale artykuł ma też dobre strony….
    1. Nie jest to wreszcie postacie wiedźmina/wojownika/maga- zabójcy, wymachująca mieczami i toporami i kto go tam wie czym jeszcze
    2. Zrobiłeś kawał dobrej roboty przy samym tworzeniu, historii, opowiadaniach, nawykach itp.
    3. Wyznawane wartości, marzenia, i obecny stan- to mi się podoba…
    4. Krótki opis inkwizycji i jak to się ma do wiedźmina… jak wspomniałem nie pasi mi inkwizycja do wiedźmina, ale wkręciłes to umiejętnie…

  3. Mściwor pisze:

    Postać została dopracowana mocno i starannie, oraz dobrze opisana. Jedynie inkwizytorzy bardziej mi pasują do Arkony niż Wiedźmina ale…

  4. Sienio pisze:

    jesli chodzi o inkwizycje, to jak najbardziej podlegala pod duchowienstwo, a dokladniej pod zakon dominikanow, stad sie wzielo okreslenie: „Domini canes” z laciny „psy panskie”. nalezy tylko pamietac, ze wladze swieckie scisle wspolpracowaly z koscielnymi, poniewaz inkwizytor wydawal wyrok, a ramie swieckie go wykonywalo.

  5. Kogut pisze:

    Sienio -> praca może i nie należy do ciekawych, ale istnieje taki „gatunek sesji” jak detektywistyczne – w tych Berengar sprawdzi się bardzo dobrze. Oczywiście, zajmuje się on raczej wydarzeniami związanymi z wierzeniami i kultami. A prowadzenie rozprawy może się okazać ciekawsze niż zdobywanie dowodów…
    PS. Wiem 😉

    Finrod ->
    1. Inkwizycja istniała jeszcze przed XIV w., na którym tu się oparłem. Samosądy istniały i w wieku X, i w XIV, a nawet XVIII. Zauważ, że nie miały one miejsca w pobliżu żadnego większego miasta.
    2. O nie, nie. Wręcz przeciwnie. Wyższe władze kościelne miały wpływ nawet na wyroki sądów. Przeczytaj „Imię Róży” – chyba najlepsza książka ukazująca te „sfery”.
    3. A czemuż to? Wystarczy podzielić religie na pewne kategorie – z dogmatami zgodnymi z religią WO i Kreve oraz z prawami sprzecznymi. To dość skomplikowane zagadnienie, więc proponowałbym przenieść to zagadnienie na forum.
    Ale dziękuję za te 4 słowa uznania :).

    Mściwór -> jw. Oczywiście, możemy się zastanawiać, czy inkwiztorzy, nekromanci czy berserkerzy (wskazówka – ktoś tu będzie tematem kolejnego artykułu… 😉 ) będą pasować do realiów. RPG to tak wspaniałe zagadnienie, że każdy, we własnym zakresie, może je rozwijać: był tu już jeden inkwizytor – wzbudził sprzeczne odczucia, ale przyznano, że da się go wpleść do świata. Więc jaki jest problem z tym?

    Dziękuje za opinie dotychczasowe i czekam na kolejne!

  6. Kondi pisze:

    Daję 8.

  7. Kondi pisze:

    nie rozumiem dlaczego nie ma nowych komentarzy?

  8. Orlica pisze:

    Ok, przesadziałam z tym ,,please”. Artykuł mi się podoba. Ciekawy jest życiorys bohatera. Jeden minus: ankwizycja i ,,Wiedźmin” nie pasują mi do siebie, ale, zgadzam się z Finrodem, dobrze wplotłeś to w wątek.

  9. Kogut pisze:

    Kondi -> Nie mam pojęcia, czemu :(
    Orlica -> Ale dlaczego Ci nie pasuje? Wszak w okolicach Novigradu i innych przyczółkach religii WO inkwizycja stałaby się dość znaczącą siłą polityczno-religijną.

    Ale do rozważań nt. możliwości zaistnienia inkwizycji w świecie Wiedźmina zapraszam na forum: w dziale W:GW znajdziecie wątek „dodatki do W:GW”.

  10. Rogal pisze:

    Bardzo fikuśny art, jeszcze lepsza postać. Życzę wszystkim z całego, mojego opitego cudzą krwią, serca, by swych bohaterów stworzyli tak szczegółowo i perfekcyjnie, a jeszcze bardziej, by docenił trud Mistrz Gry i stworzył wam pełną pasji, poświęcenia i zajęcia intrygę. W tym momencie chciałbym pozdrowić RoDa. Już on wie czemu :P.

  11. Chalek pisze:

    Nie zgodzę się, że praca nie jest ciekawa, a co więcej jest nawet bardzo ciekawa. Mnie się podobała. Ma swój klimat, no i jeszcze trochę interesuję się historią, więc znalazłem tu coś więcej niż tylko opis postaci. Przedstawione sytuacje z życia Berengara dobrze oddają jego charakter i usposobienie.
    Poza tym praca jest dość obszerna. Oceniłem na 8.

  12. Chalek pisze:

    Zapomniałem napisać, że miałem już przyjemność prowadzić sesję z udziałem Berengara. Wprawdzie trzymał się z daleka od miejsc, gdzie toczyły się walki, ale jako śledzczy był niezastąpiony (tu należą się brawa Kogutowi – nie tylko za postać, ale także odgrywanie postaci tak, jakby był nią od urodzenia 😛 )

  13. Kogut pisze:

    Rogal i Chałek: dzięki za słowa uznania, ale czy nie przesadzone ;)? Postać i jej psychikę oparłem po części na sobie samym: w końcu tworząc postać, czy też opisując ją opowiadaniu, zawsze jest w niej ta cząstka twórcy.
    Żałuję jedynie, że artykuł spotkał się z tak małym zainteresowaniem… Ale rozumiem: mała przydatność postaci w walce, skomplikowana psychika i jeszcze jakieś dziwne podejście do spraw inkwizycji – tematu na domiar złego bardzo kontrowersyjnego.
    Zabieram się za pisanie przygody na konkurs.

  14. RoD pisze:

    Tak chałek, miałeś okazję, jako że gramy razem. Postać jest niezdolna do walki, jednakże zupełnie o co innego tutaj chodzi. Jednakże jak już tutaj ktoś wspomniał, inkwizytor nie bardzo mi pasuje do wiedźmina, jednakże został umiejętnie wprowadzony. Jako że cechuje się dużą inteligencją, może doskonale uzupełnić drużynę skłądającą się z postaci o nie do końca rozwiniętym umysłem, jednakże potrafiącymi całkiem nieźle walczyć (czyli po prostu drużyna złożona z samych wojowników). Nie potrafię do końca obiektywnie ocenić tego arta, jako że Kogut jest moim znajomym, ale art zasługuje na conajmniej 8. Koniec i kropka.

  15. Radowid pisze:

    Inkwizycja nie pasuje do teokratycznego Novigradu?! Koniec świata!! Ja bym powiedział, że pasuje jak cholera. Najwyżej za herezję uznaje się tylko dogmaty godzące w kult Wiecznego Ognia, a za pogan wyznania politeistyczne i kult Corama Agh Tera. Jeśli chodzi o „naszą” Inkwizycję to podlegała ona Kościołowi. Jedynie wykonywano wyroki przy użyciu świeckiego ramienia.

  16. Kogut pisze:

    Radowid -> jakby nie pasowało, to bym nie umieszczał tam inkwizyji :). Pisaliśmy o tym na forum z Sieniem – jakoś nikt więcej nie kwapił się do dyskusji. A szkoda, bo podano tam kolejne fakty o inkwizycji. Dziwi mnie też, że na stronie narzeka się na niedużą ilość i tak niedługich prac, a ten artykuł został zauważony przez 3 moich kolegów i ledwie kilka osób na stronie. Podobnie (a nawet gorzej) jest z całkiem niezłym rysem bohatera Borunia. Co jest?

  17. gryf113 pisze:

    wow takie sobie moja ocena to 4

Zostaw Komenatrz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


top